Hi-Media

Autor Wątek: Moje cierniste dzieci  (Przeczytany 38011 razy)

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 493
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #330 dnia: Styczeń 21, 2018, 11:40:51 »
Witam  po powrocie   :) :) jeśli chodzi o obcinanie korzeni młodym rośliną( nigdy nie obcinam korzeni siewkom) zawsze obcinam korzeń palowy i nie miałem nigdy takiego przypadku aby nie puściły nowych korzeni ,kaktusy czy są w podłożu czy nie i tak są przechowywanie w całkowitej suszy i tak samo wysychają i nie ma to najmniejszej różnicy jedynie przy obciętych korzeniach maję trochę mniej soków nie posiadam tak dużej kolekcji lobivii i nie wypróbowałem na wszystkich odmianach.W Czeskich hodowlach kaktusy są prowadzone jako szczepione co oznacza obcięcie całkowite korzeni  aby przyspieszyć ich wzrosta następnie są bez problemowo ukorzeniane  i wiodą  w tym prym .Zimowanie roślin bez podłoża ma zalety w tym, iż możemy mieć wgląd w system korzeniowy  czy nie ma jakiś chorób itp. i tym zwiększyć lczbę korzeni co wpływa na wygląd i kwitnienie roślin.Sam bym nie przesadzał wszystkich roślin przy tak dużej ilości co masz ty a jeszcze jedno opryskaj swoje rośliny bo kupione u ciebie prawie wszystkie mają chrobę jakiś grzyb dodaje zdjęcie
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2018, 11:45:36 wysłana przez anndy123 »

Oficjalne forum Polskiego Towarzystwa Miłośników Kaktusów

Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #330 dnia: Styczeń 21, 2018, 11:40:51 »

blabla

  • Członek PTMK
  • Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 414
  • Reputacja: 26
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #331 dnia: Styczeń 21, 2018, 16:05:13 »
Jestem zagorzałym przeciwnikiem wycinania korzenia palowego. Po pierwsze uważam, że to nieodłączna część rośliny stanowiąca jedną z jej typowych cech. Np. L.densispina od L.aurea v.leucomalla różnią się przede wszystkim korzeniem spichrzowym, no i może nieco kwiatem. Oczywiście w naturze rosną w innych rejonach Argentyny ale w kolekcji jakie to ma znaczenie. Druga bardzo ważna sprawa to przechowywanie substancji odżywczych przez roślinę właśnie w korzeniu rzepowym. Wiele kaktusów nie będzie chciało kwitnąć wcale jeśli nie zbuduje odpowiednio wielkiego korzenia spichrzowego. Ma to zasadnicze znaczenia choćby u miniaturowych opuncji z rodzajów Cumulopunita, Puna, Pterocactus czy Maihueniopsis. Kolejna sprawa to fakt, że bardzo lubię rośliny z dużymi rzepami, przesadzanie takowych to dla mnie przyjemność i nie wyobrażam sobie usuwania tego typu korzeni.
Jak pisałem wcześniej moje doświadczenie mówi zupełnie co innego: kaktusy pozbawione podłoża lub przesadzane zimą wysychają znacznie szybciej. W mojej kolekcji kilka razy mniejsze rośliny zimowe przesadzanie przypłaciły życiem. Tutaj chyba nasze opinie pozostaną rozbieżne.
W przypadku szczepionych roślin wg mnie zraz i podkładkę należy traktować jako całość, jako jedną roślinę. Jeśli dobrze kojarzę nikt w Czechach nie wybija szczepionych roślin z doniczek i nie trzyma ich w suszy. Nie mam u siebie szczepionych roślin i nie mam zbyt dużego doświadczenia w tej materii ale literatura podaje, że w przypadku szczepionych roślin powinno się je zimą nieco podlać, by zapobiec wyssaniu podkładki przez zraza.
Oczywiście zimowanie bez podłoża pozwala przejrzeć stan korzeni ale z drugiej strony istnieje ryzyko ich uszkodzenia przez ciągłe przesadzanie. Wg mnie bardzo duże rośliny dobrze aklimatuzują się w nowym substracie po 2-3 latach i dopiero po takim okresie znów zaczynają obficie rosnąć. Zatem coroczne ich wybijanie z podłoża nie jest najlepszym pomysłem.
Kolejny problem to rośliny, które tworzą kępy np. Lobivia grandiflora, niektóre L.aurea, większość L.hertrichiana czy L.caespitosa. Wybijanie ich z podłoża kończy się najczęściej niechcianym rozbiciem całej kępy, odłamywaniem odrostów i pojawieniem się niekontrolowanej ilości najczęściej zbędnych roślinek, z którymi nie wiadomo co zrobić. Ich przesadzanie to dla mnie dramat.
Ważne też, by zaznaczyć, że jest trochę kaktusów, które bardzo źle znoszą przesadzanie. O ile dobrze kojarzę są to przede wszystkim rodzaje Sclerocactus i Pediocactus. Im coroczne przesadzanie z pewnością nie służy o ile nie są szczepione. Podobnie reagują na przesadzanie rodzaje Ferocactus i Echinocactus. W przypadku ich uprawy także częste przesadzanie nie jest wskazane a uszkodzenie korzeniu często dla tych roślin kończy się śmiercią.
To, co pokazujesz na zdjęciu pojawia się u mnie przy uprawie roślin pod chmurką. Wydaje mi się, że to jest efekt jakiegoś robactwa, które spada z drzew. Od czasu do czasu spryskuję chemią przeciw grzybom swoje rośliny ale w żaden sposób nie wpływa to na obecność takich uszkodzeń naskórka. Chemii przeciw owadom praktycznie nie używam. Czasem tylko spryskuję czymś przeciw przędziorkom.

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 493
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #332 dnia: Styczeń 21, 2018, 18:50:48 »
 nie twierdze że czesi rośliny szczepione zimuja bez ziemi tylko chciałem uświadomić iż rośliny szczepione nie mając własnych korzeni no i owszem korzenia palowego łatwo je ukorzeniają bezproblemowo i rośliny rosną dalej już na własnych a co do uszkadzania korzeni  np.echinocactus horizonthalonius u mnie rośnie wzorcowo mimo obcinania korzeni co roku  a co do choroby nie sądze że jest to spowodowane owadami w wilgotne dni na moich siewkach pokazały się takie same plamy czyli grzyb przeniósł się ja u siebie nigdy nie miałem takich plam na skórce dopiero te twoje mnie zaniepokoiły a to że jakieś gatunki nie lubią przesadzanie jest wyzssane z palca nie potwierdzone w praktyce no owszem po co przesadzać jak jest jeszcze miejsce w doniczce dużych roślin już nie posiadam powódź w 97 zabrała mi wszystkie

blabla

  • Członek PTMK
  • Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 414
  • Reputacja: 26
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #333 dnia: Styczeń 21, 2018, 19:18:04 »
nie twierdze że czesi rośliny szczepione zimuja bez ziemi tylko chciałem uświadomić iż rośliny szczepione nie mając własnych korzeni no i owszem korzenia palowego łatwo je ukorzeniają bezproblemowo i rośliny rosną dalej już na własnych
Nie widzę związku z tematem zimowania roślin bez podłoża. Co innego jest ukorzenić zraz a co innego później właściwie go uprawiać. Nie wszystkie szczepione rośliny da się bezproblemowo ukorzenić. Przykładów jest wiele, choćby rodzaje Ariocarpus czy Aztekium. Decyzja o ich szczepieniu jest ostateczna. Tych roślin zdjąć z podkładki już się nie da.

a to że jakieś gatunki nie lubią przesadzanie jest wyzssane z palca nie potwierdzone w praktyce
Aby utrzymać na własnym korzeniu rośliny z rodzaju Pediocactus wysiewa się je po jednym nasionku do doniczek, w których będą rosły jako dorosłe rośliny. Każde ich przesadzenie kończy się dla nich śmiercią.

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 493
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #334 dnia: Styczeń 21, 2018, 20:15:39 »
Ty wyytaczasz odrazu cieżkie działa nie posiadam takowych kaktusów i nigdy ich nie będę miał nie moja liga Aztekium hintonii ukorzeniłem bez problemu odcinając z podkładki z ariocarpusami nie eksperymentowałem  a zimnolubnych równiż nie posiadam przytaczam przykłady z tych łatwiejszych w utrzymaniu

basiaamatorka

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 409
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #335 dnia: Czerwiec 09, 2018, 14:07:08 »
Andrzeju świeci się na czerwono Twój wątek , że nic nie pisano ponad 120 dni?  uproś Domowników o jakieś fotki, co?

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 493
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #336 dnia: Czerwiec 30, 2018, 20:23:22 »
Witam ponownie na krótko po powrocie ale jak wiadomo życie najważniejsze co u mnie w tym roku musiałem wystawić kaktusy już na początku marca przed samym wyjazdem i miałem nadzieję iż nic im się nie stanie że mrozy nie wrócą  ??? ??? ale jak na złość przyszły  >:( >:(w nocy -15 w dzień -3 -5 przez prawie dwa tygodnie  :(  i już nie mam pięknej  kolekcji.Kaktusów nowych nakupiłem prawie 100 szt lobiwie u Tomka i ponad 50szt  gymnocalicium u Darka z Oleśnicy pod koniec zeszłego roku.  :D :D Acanthocalicium ,Astrophytum ,Echinocactus,Ferocactus,Mammillaria,Matucana,Parodia,Pelecyphora,Turbinicarpus żaden z tych gatunków nie dał rady przeżyć  :'( Najbardziej jestem zaskoczony że lobivią ferox ,itp nie dały rady zawsze byłem przekonany iż są to rośliny wytrzymałe na mróz a pierwsze skończyły żywot
Echinopsis tylko leucantha nie wytrzymał a reszta przeżyła nawet hybrydy bez uszczerbku,Gymnocalycium nie przeżyły wszystkie spegazzinii , cardensianum i te okrągłe z małymi cierniami horsti,denudatum i inne
Lobivie laterita te które wyglądem przypominają lobivie ferox również odeszły tym bardziej jestem teraz przekonany iż są to hybrydy tych gatunków ,L pentlandi,L pampana,L arachnacantha,L acanthoplegma,L maxmiliana równiż odeszły dziwny fakt
 L wrightiana z odmianami przeżyła a bardzo podobna do niej L chilensis nie ?Wcześniej wspominałem o L zecherii roslina mi nie kwitła przez kilka lat i kiedyś wyszukałem na forum Czeskim iż jak się rozkrzewi to nie zakwitnie no i zakwitła jak nigdy kilka kwiatów na raz nawet na odrostach widocznie brakowało stymulatora w postaci mrozu

blabla

  • Członek PTMK
  • Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 414
  • Reputacja: 26
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #337 dnia: Czerwiec 30, 2018, 22:12:43 »
Bardzo przykro czytać takie złe wieści. Mam nadzieję, że szybko uda Ci się odbudować swoją kolekcję. Co do problemów z chłodem to mi w 2009 roku wymarzło 30% kolekcji. Było to jesienią, gdy temperatura spadłą do -8*C. Wiele roślin były wtedy świeżo posadzonych do nowych doniczek co dodatkowo zwiększyło ich wrażliwość na mróz. Po tym zajściu mogę stwierdzić, że nie ma właściwie reguły co jest mrozoodporne a co nie. Dobrze przetrwały rośliny, które rosną bardzo wysoko albo daleko na południu Argentyny czyli np. L.pentlandii, L.maximiliana i odmiany, L.chrysochete, L.pugionacantha, L.chrysantha, L.aurea, L.schreiteri a najlepiej chłody zniosła L.famatiemensis. Nie mniej nie było tu reguły, parę L.chrysochete także wypadło. Zdecydowanie gorzej poradziły sobie roślinki z niższych rejonów jak L.arachnacantha, L.hertrichiana, L.zecheri, L.wrightiana, L.cinnabrina, L.calorubra czy L.acanthoplegma. Generalnie to jest totolotek co przeżyje a co wymarznie. Często po przemarznięciu rośliny robią się szkliste ale czasem sobie z tym radzą a czasem umierają zaatakowane przez jakąś infekcję. Sporo roślin po przemarznięciu miało u mnie uszkodzone stożki wzrostu, przez długi czas dochodziły do siebie a czasem uszkodzenia pozostały na zawsze. Znacznie lepiej z chłodem poradziły sobie wszystkie rebucjowate, zwłaszcza mediolobiwki. Im nic się nie stało po przejściu takich mrozów. Bardzo źle zniosły chłody matukany i oroje, choć te drugie w Peru potrafią rosnąć nawet na 4200m.

basiaamatorka

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 409
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #338 dnia: Lipiec 01, 2018, 00:22:15 »
Chciałam wieści, ale nie tak przykrych!
Szkoda wielka, tym bardziej będę dbać o te kaktuski od Ciebie.
Kolekcję da się odbudować, zawsze to też okazja do jakichś nowych kierunków.
Pozdrawiam.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 1596
  • Reputacja: 27
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #339 dnia: Lipiec 01, 2018, 07:54:16 »
Fatalne wieści.  :'(

Oczywiście najważniejsze jest zdrowie nasze i najbliższych ale zdrowie roślin zaraz potem...  ;)

Niestety nie możesz być przy swojej kolekcji i zareagować szybko w razie kłopotów i stąd problem.
Szkoda tak pięknych, starych, doskonale kwitnących roślin. Bardzo Ci współczuję - nie mam pojęcia co ja bym zrobił w takim wypadku.  :-\

Jak widzę zdążyłeś już to przetrawić, odżałować - obecnie przyszedł czas na odbudowanie kolekcji. Na szczęście dziś czasy inne niż w poprzednim stuleciu, roślin dostatek, można kupić co tylko chcieć i ile tylko chcieć. Wszystko to kwestia ceny. Najważniejsze się nie załamywać i z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Oczekuję dalszych, tym razem bardziej pozytywnych wiadomości od Ciebie!

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 493
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #340 dnia: Lipiec 01, 2018, 11:17:21 »
Jestem na etapie szacowania całkowitych strat ale nie będę już powiększał kolekcji  na razie nie będę miał czasu bo zaraz znów wyjeżdżam wrócę pod koniec roku a to co mi zostało to chyba przetrwa już wszystkie zimy.Bez strat wyszły wszystkie Notocactusy,Neoporterie,Sulcorebutie,Echinocereusy,Mediolobivie,Trichocereusy hibrid i większość Gymnocalycium jak np.G monvillei wszystkie odmiany

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 493
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #341 dnia: Lipiec 01, 2018, 14:40:00 »
Z tego wszystkiego zapomniałem się pochwalić nową  sulcorebutią rauschii (Rebutia canigueralii subs. rauschii)  znaleziona w Boliwii w okolicy Scure trzy lata temu podczas mojej wycieczki do centrum rozrywki Parque Cretacico  :)jeszcze nie kwitła  są to może ostatnie trzy sztuki z tego co wiem to stanowiska już nie ma :-\

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 1596
  • Reputacja: 27
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #342 dnia: Lipiec 03, 2018, 16:40:21 »
Bardzo lubię te roślinki i - oczywiście - ta również mi się bardzo podoba.  :)

basiaamatorka

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 409
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #343 dnia: Lipiec 03, 2018, 17:13:39 »
I ocalały , nie zmarzły , tym lepsze perspektywy.

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 493
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #344 dnia: Lipiec 03, 2018, 21:35:59 »
wszystkie sulcorebutie wytrzymały mróz ale mam tylko cztery gatunki mam jeszcze nowe thelocactusy ale na razie nie rosną mogą nie przeżyć  :'(