Hi-Media

Autor Wątek: Moje cierniste dzieci  (Przeczytany 34718 razy)

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 472
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #330 dnia: Styczeń 21, 2018, 11:40:51 »
Witam  po powrocie   :) :) jeśli chodzi o obcinanie korzeni młodym rośliną( nigdy nie obcinam korzeni siewkom) zawsze obcinam korzeń palowy i nie miałem nigdy takiego przypadku aby nie puściły nowych korzeni ,kaktusy czy są w podłożu czy nie i tak są przechowywanie w całkowitej suszy i tak samo wysychają i nie ma to najmniejszej różnicy jedynie przy obciętych korzeniach maję trochę mniej soków nie posiadam tak dużej kolekcji lobivii i nie wypróbowałem na wszystkich odmianach.W Czeskich hodowlach kaktusy są prowadzone jako szczepione co oznacza obcięcie całkowite korzeni  aby przyspieszyć ich wzrosta następnie są bez problemowo ukorzeniane  i wiodą  w tym prym .Zimowanie roślin bez podłoża ma zalety w tym, iż możemy mieć wgląd w system korzeniowy  czy nie ma jakiś chorób itp. i tym zwiększyć lczbę korzeni co wpływa na wygląd i kwitnienie roślin.Sam bym nie przesadzał wszystkich roślin przy tak dużej ilości co masz ty a jeszcze jedno opryskaj swoje rośliny bo kupione u ciebie prawie wszystkie mają chrobę jakiś grzyb dodaje zdjęcie
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2018, 11:45:36 wysłana przez anndy123 »

Oficjalne forum Polskiego Towarzystwa Miłośników Kaktusów

Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #330 dnia: Styczeń 21, 2018, 11:40:51 »

blabla

  • Członek PTMK
  • Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 406
  • Reputacja: 26
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #331 dnia: Styczeń 21, 2018, 16:05:13 »
Jestem zagorzałym przeciwnikiem wycinania korzenia palowego. Po pierwsze uważam, że to nieodłączna część rośliny stanowiąca jedną z jej typowych cech. Np. L.densispina od L.aurea v.leucomalla różnią się przede wszystkim korzeniem spichrzowym, no i może nieco kwiatem. Oczywiście w naturze rosną w innych rejonach Argentyny ale w kolekcji jakie to ma znaczenie. Druga bardzo ważna sprawa to przechowywanie substancji odżywczych przez roślinę właśnie w korzeniu rzepowym. Wiele kaktusów nie będzie chciało kwitnąć wcale jeśli nie zbuduje odpowiednio wielkiego korzenia spichrzowego. Ma to zasadnicze znaczenia choćby u miniaturowych opuncji z rodzajów Cumulopunita, Puna, Pterocactus czy Maihueniopsis. Kolejna sprawa to fakt, że bardzo lubię rośliny z dużymi rzepami, przesadzanie takowych to dla mnie przyjemność i nie wyobrażam sobie usuwania tego typu korzeni.
Jak pisałem wcześniej moje doświadczenie mówi zupełnie co innego: kaktusy pozbawione podłoża lub przesadzane zimą wysychają znacznie szybciej. W mojej kolekcji kilka razy mniejsze rośliny zimowe przesadzanie przypłaciły życiem. Tutaj chyba nasze opinie pozostaną rozbieżne.
W przypadku szczepionych roślin wg mnie zraz i podkładkę należy traktować jako całość, jako jedną roślinę. Jeśli dobrze kojarzę nikt w Czechach nie wybija szczepionych roślin z doniczek i nie trzyma ich w suszy. Nie mam u siebie szczepionych roślin i nie mam zbyt dużego doświadczenia w tej materii ale literatura podaje, że w przypadku szczepionych roślin powinno się je zimą nieco podlać, by zapobiec wyssaniu podkładki przez zraza.
Oczywiście zimowanie bez podłoża pozwala przejrzeć stan korzeni ale z drugiej strony istnieje ryzyko ich uszkodzenia przez ciągłe przesadzanie. Wg mnie bardzo duże rośliny dobrze aklimatuzują się w nowym substracie po 2-3 latach i dopiero po takim okresie znów zaczynają obficie rosnąć. Zatem coroczne ich wybijanie z podłoża nie jest najlepszym pomysłem.
Kolejny problem to rośliny, które tworzą kępy np. Lobivia grandiflora, niektóre L.aurea, większość L.hertrichiana czy L.caespitosa. Wybijanie ich z podłoża kończy się najczęściej niechcianym rozbiciem całej kępy, odłamywaniem odrostów i pojawieniem się niekontrolowanej ilości najczęściej zbędnych roślinek, z którymi nie wiadomo co zrobić. Ich przesadzanie to dla mnie dramat.
Ważne też, by zaznaczyć, że jest trochę kaktusów, które bardzo źle znoszą przesadzanie. O ile dobrze kojarzę są to przede wszystkim rodzaje Sclerocactus i Pediocactus. Im coroczne przesadzanie z pewnością nie służy o ile nie są szczepione. Podobnie reagują na przesadzanie rodzaje Ferocactus i Echinocactus. W przypadku ich uprawy także częste przesadzanie nie jest wskazane a uszkodzenie korzeniu często dla tych roślin kończy się śmiercią.
To, co pokazujesz na zdjęciu pojawia się u mnie przy uprawie roślin pod chmurką. Wydaje mi się, że to jest efekt jakiegoś robactwa, które spada z drzew. Od czasu do czasu spryskuję chemią przeciw grzybom swoje rośliny ale w żaden sposób nie wpływa to na obecność takich uszkodzeń naskórka. Chemii przeciw owadom praktycznie nie używam. Czasem tylko spryskuję czymś przeciw przędziorkom.

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 472
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #332 dnia: Styczeń 21, 2018, 18:50:48 »
 nie twierdze że czesi rośliny szczepione zimuja bez ziemi tylko chciałem uświadomić iż rośliny szczepione nie mając własnych korzeni no i owszem korzenia palowego łatwo je ukorzeniają bezproblemowo i rośliny rosną dalej już na własnych a co do uszkadzania korzeni  np.echinocactus horizonthalonius u mnie rośnie wzorcowo mimo obcinania korzeni co roku  a co do choroby nie sądze że jest to spowodowane owadami w wilgotne dni na moich siewkach pokazały się takie same plamy czyli grzyb przeniósł się ja u siebie nigdy nie miałem takich plam na skórce dopiero te twoje mnie zaniepokoiły a to że jakieś gatunki nie lubią przesadzanie jest wyzssane z palca nie potwierdzone w praktyce no owszem po co przesadzać jak jest jeszcze miejsce w doniczce dużych roślin już nie posiadam powódź w 97 zabrała mi wszystkie

blabla

  • Członek PTMK
  • Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 406
  • Reputacja: 26
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #333 dnia: Styczeń 21, 2018, 19:18:04 »
nie twierdze że czesi rośliny szczepione zimuja bez ziemi tylko chciałem uświadomić iż rośliny szczepione nie mając własnych korzeni no i owszem korzenia palowego łatwo je ukorzeniają bezproblemowo i rośliny rosną dalej już na własnych
Nie widzę związku z tematem zimowania roślin bez podłoża. Co innego jest ukorzenić zraz a co innego później właściwie go uprawiać. Nie wszystkie szczepione rośliny da się bezproblemowo ukorzenić. Przykładów jest wiele, choćby rodzaje Ariocarpus czy Aztekium. Decyzja o ich szczepieniu jest ostateczna. Tych roślin zdjąć z podkładki już się nie da.

a to że jakieś gatunki nie lubią przesadzanie jest wyzssane z palca nie potwierdzone w praktyce
Aby utrzymać na własnym korzeniu rośliny z rodzaju Pediocactus wysiewa się je po jednym nasionku do doniczek, w których będą rosły jako dorosłe rośliny. Każde ich przesadzenie kończy się dla nich śmiercią.

anndy123

  • Hodowca
  • ****
  • Wiadomości: 472
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Moje cierniste dzieci
« Odpowiedź #334 dnia: Styczeń 21, 2018, 20:15:39 »
Ty wyytaczasz odrazu cieżkie działa nie posiadam takowych kaktusów i nigdy ich nie będę miał nie moja liga Aztekium hintonii ukorzeniłem bez problemu odcinając z podkładki z ariocarpusami nie eksperymentowałem  a zimnolubnych równiż nie posiadam przytaczam przykłady z tych łatwiejszych w utrzymaniu