Hi-Media

Autor Wątek: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.  (Przeczytany 211204 razy)

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1185 dnia: Marzec 04, 2020, 17:06:23 »
Dziękuję.  :)
Faktycznie to jest chyba najładniejsze co u mnie kwitnie - może prócz epikaktusów ale to inna (bardzo duże rośliny) liga.  :D

Cytuj
Leszek.G napisał(a):
(...) nie próbował Pan krzyżować między sobą różnych kolorów?

Wielokrotnie już mówiłem i pisałem, że nie mam w sobie żyłki do krzyżowania roślin. Jest tak dużo hybrydyzerów że nie ma takiej potrzeby. Bo sztuka polega nie na przypadkowym krzyżowaniu/kojarzeniu roślin ale na ich świadomym, konkretnym wyborze. Mam zbyt mało roślin aby stworzyć super rośliny, inne mnie zwyczajnie nie interesują.
No i wypadało by potem daną hybrydę zarejestrować... A to już inna, dużo dłuższa i bardziej kosztowna bajka.

Bezpośrednio odpowiadając na pytanie napiszę że nie jest nigdzie napisane że przez zapylenie 2 roślin o różnych kwiatach otrzyma się jakiś inny kolor. Może być to - i najczęściej jest - kwiat jednokolorowy podobny do któregoś z "rodziców". Do tego każda roślina będzie wyglądała inaczej i kwitła innym kwiatem... który można zobaczyć w przypadku trichocereusów po ok. 10 latach od wysiewu. Nie jestem już młody i choćby dlatego wolę zapłacić i sprowadzić konkretną roślinę której kwiat jest mi znany i mi się podoba. Tak się dzieje jedynie w przypadku kiedy roślina jest znana i zarejestrowana. Taką można obejrzeć choćby w necie u różnych hodowców.  ;)

Oficjalne forum Polskiego Towarzystwa Miłośników Kaktusów

Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1185 dnia: Marzec 04, 2020, 17:06:23 »

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1186 dnia: Marzec 08, 2020, 09:04:21 »
Gymnocalycium riojense ssp. kozelskyanum STO 313


Gymnocalycium riojense ssp. kozelskyanum U74 (G. leotespinum n. prov.)


Gymnocalycium riojense ssp. pipanacoense Sierra de Manchao, Catamarca, Argentina


Gymnocalycium ochoterenai


Gymnocalycium ochoterenai var. cinereum fma. GN 86-5-4


Gymnocalycium ochoterenai var. herbsthoferianum LB 386


Gymnocalycium ochoterenai var. scoparium GN 88-95-245


Gymnocalycium eurypleurum FR 1178


Gymnocalycium kroenleinii WR 805


Gymnocalycium leeanum Schl 114a


Gymnocalycium buenekeri KOEHRES


Gymnocalycium chacoense STO 95-990

basiaamatorka

  • Super Hodowca
  • *****
  • Wiadomości: 557
  • Reputacja: 3
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1187 dnia: Marzec 11, 2020, 17:51:01 »
Mam też Gymnocalycium horstii, drażnią mnie odrosty - zagłębione w podłożu, i wyraźnie podbierają pokarm  roślinie matecznej.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1188 dnia: Marzec 15, 2020, 08:37:12 »
Jedne z moich ostatnich niepokazywanych zeszłorocznych fotek parodii.

Parodia weberiana TB 422.1


Parodia sanguiniflora TL, Salta, Argentina


Parodia sanguiniflora fma. rubriflora TL, Salta, Argentina


Parodia sanguiniflora fma. violacea TL, Salta, Argentina


Parodia talaensis Lau 559


Parodia albo-fuscata B 81


Parodia herzogii ISI 89-27


Parodia fuscato-viridis P 239

maryjan13

  • Super Hodowca
  • *****
  • Wiadomości: 1004
  • Reputacja: 10
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1189 dnia: Marzec 19, 2020, 21:16:45 »
Nareszcie jakieś prawdziwe kaktusy a nie tylko te hybrydy.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1190 dnia: Marzec 22, 2020, 08:49:16 »
Hybrydy również są ładne, a ich kwiaty to już nie tylko ładne... Ale oczywiście nie każdemu muszą się podobać.  ;)

Ostatnie zeszłoroczne kwiaty parodii.

Parodia horrida PV 1999


Parodia horrida var. pluricentralis ZJ 206


Parodia microsperma DJF 309


Parodia microsperma fma. rigidissima TB 445.2[/b


Parodia malyana L 500


Parodia mesembrina P 210


Parodia catamarcensis var. rubriflorens DH 137


Parodia hummeliana Amblayo, Salta, Argentina


Parodia cabracorallensis JL 280

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1191 dnia: Marzec 29, 2020, 09:19:03 »
Wiosna coraz bliżej chociaż wciąż nocne przymrozki nie dają wynieść roślin na zewnątrz i zobaczyć czy przypadkiem na półkach do których nie mam dostępu nie pokazują się nowe kwiaty.
Dlatego wciąż u mnie powtórki z zeszłego sezonu. Dobrze, że mam sporo zdjęć...
Tym razem pokażę kilka z moich myślę ciekawych echinopsisów hybryd.

Echinopsis hybr. Wessner Heros (Stawo 319)










Echinopsis hybr. Stern Von Lorsch










Echinopsis hybr. Stern Von Hemsbach











Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1192 dnia: Marzec 30, 2020, 21:25:42 »
Oglądam i oglądam - i wszystkich zdjęć nie sposób obejrzeć za jednym posiedzeniem. Zaznaczam sobie, dokąd doszedłem i będę kontynuował. Jak tak się przypatruję tym kaktusom, to po dawnemu odżywa we mnie ochota, by starać się o kolejne okazy do domu. Pamiętam siebie z dzieciństwa i pierwsze małe kaktusiki albo naszczepki wsadzone do ziemi (niestety, ziemi, ale wtedy to jeszcze z braku wiedzy). Im więcej ich miałem, tym większą ochotę miałem upolować wtedy kolejne. Wcale się nie dziwię, że kaktusy mają tylu kolekcjonerów na świecie. Chyba mało który gatunek rośliny wykształcił tyle form i kształtów. Nawet jeśli nie chcą kwitnąć (jak u mnie), to i tak intrygują swoim wyglądem. A już ze względu na kwiaty - to szczególnie. Zaskakują zwłaszcza te takie mało zielone, surowe z wyglądu, jak martwe kamyczki - "do ludzi niepodobne" - na których wyrasta i rozwija się piękny kwiat. Nieraz intensywnie wybarwiony.

Po obejrzeniu iluś zdjęć (głównie tych najstarszych) mam pytanie: jakie duże są te kwitnące okazy, np. parodie. Bo ze zdjęć trudno wnioskować.

Widzę epikaktusy, ich kwiaty. Kiedy byłem dzieckiem, rodzice mieli epiphyllum, które kwitło wspaniale na czerwono. Ale to nie miało nic wspólnego z kaktusami - trzymali je jako dekoracyjne, tak jak dziś trzyma się storczyki. Ja zamiast nich mam anturium, które kwitnie mi właściwie non stop. Zanim jeden kwiat się zestarzeje i uschnie, już inny zakwitnie itp. Zresztą na stałe ma po kilka kwiatów.

Z kaktusami zawsze miałem pod górę. Od czasów licealnych atakowały je wełnowce - i to niemożliwie! Pasły się na nich jak krowy na łące. Zbierałem i tępiłem ręcznie, ale z kiepskim skutkiem. Teraz od lat mam tę chorobę, którą widziałeś na zdjęciach. Nie ma za to wełnowców. Czy przędziorków? Bladoróżowe, kształt owalny, prawie płaskie, na krótkich łapkach i robią kokony z waty, gdzie się rozmnażają - to wełnowce.

Widzę, że echinopsis masz szczepiony na podkładkach. Nigdy tego nie próbowałem. Zawsze wydawało mi się zajęciem dla zaawansowanych. Podobnie jak rozmnażanie z nasion.

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1193 dnia: Marzec 30, 2020, 21:30:20 »
Zapomniałem o haworthiach, których też trochę u Ciebie obejrzałem. Masz ich cały szwadron. To takie zielone kwiatostany, niektóre nawet trochę podobne do dużego kwiatu. Czy one są duże i czy kwitną? Bo tak sobie myślę, że musisz mieć w domu masę miejsca na te wszystkie doniczki.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1194 dnia: Marzec 31, 2020, 11:39:42 »
Witam na moim wątku. Bez fałszywej skromności napisać można, że jest to jedno z bardziej uczęszczanych miejsc na tym Forum i łatwo tutaj trafić.  :D

Tutaj możemy pisać na różne tematy, oczywiście z roślinami związane.

Cytuj
Conrad napisał(a):
Oglądam i oglądam - i wszystkich zdjęć nie sposób obejrzeć za jednym posiedzeniem.
Tak, już kilka lat jak tutaj funkcjonuję to trochę się tego uzbierało. Dobrze, że oglądasz i czytasz wątek w kolejności chronologicznej bo wątek (i właściciel) ewoluuje i nieco inaczej kolekcja moja wyglądała na początku a inaczej obecnie.

Cytuj
Jak tak się przypatruję tym kaktusom, to po dawnemu odżywa we mnie ochota, by starać się o kolejne okazy do domu.
Dokładnie o to mi chodzi.
Nie pokazuję swoich roślin i nie piszę o nich dla chwały a po to właśnie aby rozpropagować jak najbardziej nasze piękne a przecież wciąż niszowe hobby. Dlatego staram się pomagać nowym adeptom, pokazywać jak najładniej zrobione fotki jak najładniejszych roślin. Funkcjonuję na 3 Forach i napisać chyba mogę, że kilka osób do hodowli zachęciłem.  ;)

Cytuj
Po obejrzeniu iluś zdjęć (głównie tych najstarszych) mam pytanie: jakie duże są te kwitnące okazy, np. parodie. Bo ze zdjęć trudno wnioskować.
Najstarsze rośliny z mojego wysiewu mają już przeszło 40 lat. Kilka z nich to parodie. Inne sprowadzałem jako dorosłe już i kwitnące egzemplarze - te oceniam na dużo starsze. Jest wśród nich kilka parodii.
Generalnie parodie to nie są duże rośliny - wyłączając boliwijskie gatunki np. P. maassii czy P. maxima bo te dorastają do znacznych rozmiarów. Te z grupy microsperma to maluchy ale nawet one po tych 40 latach dorosły do 30-40cm. Gdzieś to pokazywałem bodaj w sezonie 2018 nawet chyba z podpórkami jak wyglądają te najstarsze. Nie wyglądają za dobrze bo dół rośliny jest b. mało reprezentacyjny czyli szaro-ciemny a i i w kolekcji z nimi jest duży kłopot bo pomimo podpórek się przewracają i pochylają na inne rośliny. Z braku miejsca u mnie rośliny generalnie są bardzo rzadko przesadzane co widać akurat przy parodiach najbardziej. Niektóre w tej samej doniczce i substracie rosną (wstyd się przyznać  :-[) 20 lat i dłużej......
Ale zwykle parodie to rośliny stricto kuliste i nie przekraczają wysokości 6-10cm, nawet starsze egzemplarze.

Cytuj
Widzę epikaktusy, ich kwiaty. Kiedy byłem dzieckiem, rodzice mieli epiphyllum, które kwitło wspaniale na czerwono.

To najstarszy z mieszańców, bardzo u nas kiedyś popularny Epikaktus (Epiphyllum hybr.) ackermanii. Też kiedyś miałem.  :)
Był czas kiedy naprawdę poważnie postawiłem na te rośliny i przez swoje kontakty sprowadziłem ich wiele - wszystkie oczywiście zza granicy. Niestety okazały się raz, że dość kapryśne i niekoniecznie chciały u mnie dobrze rosnąć i kwitnąć a dwa, bardzo ekspansywne. Taki "krzaczek" średnicy ok. 1 metra potrafi zająć mnóstwo miejsca...
Teraz pozostało mi ich kilkanaście dużych i jeszcze kilka mniejszych a i to nie mogę sobie poradzić z zimowaniem. Latem większego problemu nie ma bo wiszą u mnie na balkonie (loggia) pod sufitem. Rosną powoli, kwitną - a tylko tego po nich oczekuję.

Cytuj
Z kaktusami zawsze miałem pod górę. Od czasów licealnych atakowały je wełnowce - i to niemożliwie! Pasły się na nich jak krowy na łące. Zbierałem i tępiłem ręcznie, ale z kiepskim skutkiem. (...) Nie ma za to wełnowców. Czy przędziorków? Bladoróżowe, kształt owalny, prawie płaskie, na krótkich łapkach i robią kokony z waty, gdzie się rozmnażają - to wełnowce.
Są środki chemiczne - po co się męczyć (bez szans powodzenia) mechanicznie? 1-2 razy w roku traktuję swoje rośliny jakimś specyfikiem (najczęściej jest to Bi 81 który uważam za najbardziej skuteczny) i po kłopocie. Tak, to co opisujesz to wełnowiec, pewnie wełnowiec korzeniowy (Rhizoecus falcifer). Przędziorek szklarniowiec (Tetranychus cinnabarinus) to zupełnie inny szkodnik, maleńki, praktycznie nie do zobaczenia gołym okiem (dla mnie na pewno nie!) (0,4-0,6 mm) pajęczaki, o czerwonym lub żółtopomarańczowym zabarwieniu. Szczególnym, łatwym do rozpoznania objawem ich występowania jest charakterystyczna delikatna pajęczynka. O ile nie ma u mnie wełnowca to przędziorek zimą daje mi się we znaki jeśli zima jest ciepła i słoneczna bo lubi on powietrze suche i ciepło. Pryskam zapobiegawczo część kolekcji (ma ulubione rośliny!) i szkód wielkich nie mam.

Cytuj
Widzę, że echinopsis masz szczepiony na podkładkach. Nigdy tego nie próbowałem. Zawsze wydawało mi się zajęciem dla zaawansowanych. Podobnie jak rozmnażanie z nasion.
Generalnie nie jestem miłośnikiem i zwolennikiem tego typu hodowli i sam roślin nie szczepię. Niestety część producentów tylko w ten sposób rozmnaża swoje rośliny więc wyjścia nie mam - chcę mieć dany egzemplarz to biorę jaki jest. Zauważone przez Ciebie szczepione echinopsisy mam "aż" 2 sztuki!  ;) Zwykle są to najbardziej cenne i najbardziej kapryśne rośliny. Nie ja je jednak szczepiłem a hodowca, konkretnie Wessner w Niemczech.
Szczepienie odrostów, części roślin oraz brodawek to najlepszy i najszybszy sposób na otrzymanie dużej ilości nowych roślin. Również większa szansa na ich utrzymanie, bujny wzrost i szybkie kwitnienie. 

Natomiast polecam rozmnażanie kaktusów z nasion. To najtańsza i najprostsza forma pozyskiwania roślin. Prosta - obecnie są przecież małe mnożarki ogrodnicze. Wysiewasz nasionka na mokry substrat - zwykle jest to gruby piasek etc., stawiasz w miejscu widnym ale nie na słońcu i czekasz co wzejdzie i wyrośnie.  :D Żaden to kłopot, żadnych "czary mary" nie trzeba robić - nawet najmłodsi i najmniej zaawansowani adepci naszego pięknego hobby mogą to robić i robią. Naprawdę. Uwierz w siebie i spróbuj - to tak niewiele kosztuje...  ;)

Cytuj
Zapomniałem o haworthiach, których też trochę u Ciebie obejrzałem. Masz ich cały szwadron. To takie zielone kwiatostany, niektóre nawet trochę podobne do dużego kwiatu. Czy one są duże i czy kwitną?
Czas wielu haworcji u mnie już minął. Owszem, kiedyś miałem dużą, liczącą setki sztuk kolekcję - obecnie z braku miejsca ograniczyłem ich liczbę do kilkudziesięciu sztuk.
Czy są duże? W znakomitej większości tak, szczególnie te proste, zielone. One dają często mnóstwo odrostów i przez to w niedługim czasie są w stanie zapełnić dużą doniczkę. Natomiast te najpiękniejsze, najrzadsze jak to zwykle bywa rosną jak przysłowiowy chleb u ust, może centymetr a może i mniej na rok.
Jeśli chodzi o kwiatostany to tak, chętnie i bez problemów je wydają. Niestety nie są dekoracyjne, ot, takie maleńkie zwykle białawe czy zielonkawe dzwonkowate kwiatuszki na długich łodygach. Dla mnie nieatrakcyjne do tego stopnia że często je obcinam aby mi nie przeszkadzały i nie śmieciły.

Cytuj
(...) tak sobie myślę, że musisz mieć w domu masę miejsca na te wszystkie doniczki
I tu jesteś w błędzie.  :)
W domu, na parapetach nie mam ani jednego kaktusa czy sukulenta.  :)) Na parapetach rosną tylko hoje (kiedyś kilkaset, teraz "tylko" kilkadziesiąt sztuk) ale to tylko niektóre bo inne na specjalnym kwietniku w dużym pokoju oraz kwiaty i kwiatki żony. Jest ich niemało ale przecież kochamy kwiaty.  :)
Wszystkie kaktusy i sukulenty rosną u mnie na balkonie - na części oszklonej haworcje, parodie, rebucje, sulkorebucje i gymnokalicja a na części odkrytej cała reszta czyli hybrydy, echinopsisy i lobivie.
I tak sobie tu mieszkamy w wielkiej zgodzie i harmonii...............   ;D ;D

Uff, poklikałem sobie nieco. Mam nadzieję że wyjaśniłem kilka kwestii i nieco pomogłem.  O0

 

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1195 dnia: Kwiecień 01, 2020, 00:30:16 »
Dziękuję. Ty sobie poklikałeś, a ja z ciekawością poczytałem. Nawiązując do ostatnich Twoich zdań, zaryzykuję porównanie, że mieszkacie w zasadzie w oranżerii.

Cytuj
Bez fałszywej skromności napisać można, że jest to jedno z bardziej uczęszczanych miejsc na tym Forum i łatwo tutaj trafić.

Może wątek powinien się nazywać Kaktusowa Promenada. Taka jak ulica Floriańska w Krakowie czy 3 Maja w Rzeszowie - chętnie i bardzo uczęszczana.

Cytuj
Dobrze, że oglądasz i czytasz wątek w kolejności chronologicznej bo wątek (i właściciel) ewoluuje

Staram się w ten sposób, podobnie jak się czyta książki - by całość miała sens, a obserwator wiedział, o co chodzi. Chociaż oglądałem oczywiście też najnowszą stronę - po drodze do swojego postu. I widzę m.in. gymnocalicia. One chyba też nie są duże. Czy kwitną tylko na biało i bladokremowo?

Cytuj
Dlatego staram się pomagać nowym adeptom

Koniec V klasy podstawówki... Tak, wtedy zaczęła się moja kaktusowa kolekcja - najpierw 6 malutkich roślinek, dość szybko 11 gatunków i rosła. Zaraziłem się od nauczyciela, którego bardzo lubiłem. To się zaczęło zatem gdzieś w 1981 roku. No ale moje zaniedbania edukacyjne w tym względzie i obecna niewiedza zdecydowanie umieszczają mnie w szeregu świeżaków i adeptów.   :)

Cytuj
Najstarsze rośliny z mojego wysiewu mają już przeszło 40 lat. Kilka z nich to parodie. Inne sprowadzałem jako dorosłe już i kwitnące egzemplarze - te oceniam na dużo starsze.

No nieźle! Mój najstarszy pochodzi z 1993 r. Dostałem go na urodziny od koleżanki ze studiów. Widocznie w akademiku musiałem mieć jakieś pojedyncze kaktusy, chociaż teraz tego nie pamiętam.

Cytuj
Funkcjonuję na 3 Forach i napisać chyba mogę, że kilka osób do hodowli zachęciłem.

Ja bym nawet dał się zachęcił, nie stawiałbym wielkiego oporu. Ale mam dość mało miejsca. Mieszkanie nie jest zbyt słoneczne. Poza tym specjalistyczna opieka nad kaktusami wymaga sporo czasu. Z moich hobby dodam i to, że jestem namiętnym bibliofilem i tracę na to masę czasu. Uwielbiam i kolekcjonuje stare piosenki, ciągle poszukuję - i trwonię na to również za dużo czasu. Zaniedbuję zatem pracę naukową, która daje mi chleb codzienny. W dodatku jestem bardzo dokładny - zarówno jeżeli chodzi o prowadzone zajęcia ze studentami, jak i o pracę naukową. W dzisiejszych czasach nie jest to zaletą, a raczej dużym balastem. Bo mamy czasy promujące wszędzie bylejakość. W środowisku naukowym również. Dlatego kolejne kaktusy - i chciałbym, i boję się...

Jeszcze o parodiach... 
Cytuj
Te z grupy microsperma to maluchy ale nawet one po tych 40 latach dorosły do 30-40cm.
To przecież smoki. I swoją wagę też muszą mieć. Przypomniał mi się teraz ogród botaniczny w Blanes w Hiszpanii. Tam była duża kwatera poświęcona kaktusom. Ogrodzona ze wszystkich stron. Podziwiałem za znajomymi, ale nie chciałem tego robić na odległość. Szczęśliwym trafem dwóch pilnujących ochroniarzy pognało za jakimiś turystkami, które urwały jakieś tam pędy, a kiedy dogonili, było słychać pyskówkę. Skorzystałem z tego, dałem susa do środka - i tam rosły takie śliczne kule, mogły mieć z metr średnicy - zielone z żółtymi, grubymi cierniami. Delikatnie położyłem się na jednej jak fakir na gwoździach i kazałem się szybko fotografować. Lubię duże kule, dlatego zacytowałem te parodie.

Cytuj
Epikaktus (Epiphyllum hybr.) ackermanii. Też kiedyś miałem.  :)
Był czas kiedy naprawdę poważnie postawiłem na te rośliny i przez swoje kontakty sprowadziłem ich wiele - wszystkie oczywiście zza granicy.

Sprowadzanie ich z zagranicy, także rzadkich kaktusów to jednak kosztowne hobby. Bolałoby mnie jeszcze bardziej, gdyby takie gatunki mi potem zmarniały.

Cytuj
Natomiast polecam rozmnażanie kaktusów z nasion. To najtańsza i najprostsza forma pozyskiwania roślin.

No cóż, jeżeli się ma u siebie kwiaty, to zapewne tak jest.

Cytuj
Jeśli chodzi o kwiatostany to tak, chętnie i bez problemów je wydają. Niestety nie są dekoracyjne, ot, takie maleńkie zwykle białawe czy zielonkawe dzwonkowate kwiatuszki na długich łodygach.

Czyli idą w kierunku podobnym do agawy - pod względem wysokości oraz samej urody kwiatka. Haworhie same jako rośliny są dekoracyjne, bardzo ładnie wyglądają na zdjęciach takie różne kombinacje i desenie.

Zacząłem od myśli dotyczącej miejsca na kaktusy - i podobną myślą skończę. Marzy mi się dom wolnostojący, bez sąsiadów za ścianami i bez tego typu ograniczeń. Jeżeli kiedyś będę taki miał, to wiem, że dobuduję do niego część, która będzie szklarnią dostosowaną na lato i na zimowanie.
Kończę, bo bardzo mnie pieką oczy.



hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1196 dnia: Kwiecień 01, 2020, 16:56:03 »
Cytuj
Conrad napisał(a):
(...) zaryzykuję porównanie, że mieszkacie w zasadzie w oranżerii
Mała to i skromna namiastka oranżerii w bloku na 4tym piętrze. Ale że rośliny lubmy oboje to nam z nimi dobrze.  :D

Cytuj
(...) gymnocalicia. One chyba też nie są duże. Czy kwitną tylko na biało i bladokremowo?
W większości rośliny tego rodzaju są niewielkie, rzadko w kolekcjach przekraczają średnicę 10cm. Tylko kilka gatunków dorasta do większych rozmiarów.
Ich kwiatuszki to znakomitej większości różne odcienie bieli, jednak zdarzają się też kwiaty czerwone czy żółte. Wszystko to można zobaczyć na moich fotkach - staram się hodować u siebie hodować co ciekawsze rośliny tego ogromnego rodzaju.

Cytuj
(...) To się zaczęło zatem gdzieś w 1981 roku. No ale moje zaniedbania edukacyjne w tym względzie i obecna niewiedza zdecydowanie umieszczają mnie w szeregu świeżaków i adeptów
Dla chcącego nie ma nic trudnego. O rośliny dzisiaj łatwo, o nabycie odpowiedniej wiedzy również - świadczy o tym chociażby Twoja tutaj obecność - tak więc widzę przed Tobą świetlaną przyszłość w tym temacie.  ;)

(...) Z moich hobby dodam i to, że jestem (...)
Niektórzy ludzie mają tylko jedno hobby: telewizor. Ty i ja jesteśmy ludźmi innego pokroju. I tacy musimy być bo kaktusami nie zajmują się przecież ludzie zwyczajni. Tu trzeba dużo pasji, zacięcia i... pracowitości bo niestety przy większej ilości roślin staje się to ciężką pracą fizyczną.

Cytuj
(...) Przypomniał mi się teraz ogród botaniczny w Blanes w Hiszpanii. (...) tam rosły takie śliczne kule, mogły mieć z metr średnicy - zielone z żółtymi, grubymi cierniami. Delikatnie położyłem się na jednej jak fakir na gwoździach i kazałem się szybko fotografować. Lubię duże kule, dlatego zacytowałem te parodie.
Jak widzę miałeś że tak je nazwę bliskie spotkanie z kaktusami.  :D
To Echinokaktus grusonii, piękna, ogromna roślina. Gdzie tam do nich parodie! Na jedną taką kulę wypadło by ze 200 parodii. No i już wiesz dlaczego nigdy Echinokaktus grusonii u mnie nie rósł??

Cytuj
Sprowadzanie ich z zagranicy, także rzadkich kaktusów to jednak kosztowne hobby. Bolałoby mnie jeszcze bardziej, gdyby takie gatunki mi potem zmarniały.
Wszystko się zgadza. Niestety w kraju nie ma roślin które obecnie hoduję, 100% moich zakupów z ostatnich kilkunastu lat to zakupy zagraniczne. Nie ma tanio, niestety bo przecież bardziej popularne gatunki już dawno mam a rarytasy... kosztują jak rarytasy właśnie.  ::)
Ale jest w tym i dobry czynnik a mianowicie że masz większą motywację aby rośliny utrzymać w dobrym zdrowiu i kondycji!

Cytuj
Marzy mi się dom wolnostojący, bez sąsiadów za ścianami i bez tego typu ograniczeń. Jeżeli kiedyś będę taki miał, to wiem, że dobuduję do niego część, która będzie szklarnią dostosowaną na lato i na zimowanie.
A wiesz? Mamy podobne marzenia. Niestety w moim wieku są to już tylko marzenia. Ale za to jakie piękne...  ;D

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1197 dnia: Kwiecień 02, 2020, 16:58:59 »
Dzisiaj zaskoczyłeś mnie na forum już drugi raz. Przed chwilą w wątku o zimowaniu astronomiczną liczbą kaktusów w domu, a teraz z kolei informacją, że mieszkasz w bloku! A ja do tej pory byłem niemal pewien, że masz dom z ogródkiem - taki dom przynajmniej dwukondygnacyjny, gdzie kilka pokoi można poświęcić na zimowanie kaktusów. Informację o malutkiej szklarni przyjąłem z zupełnym zrozumieniem - w związku z tyloma egzemplarzami. I wyobraziłem sobie ją jako przybudówkę do domu. Jeżeli jednak wszystko rozgrywa się w mieszkaniu w bloku, to można już mówić o poświęceniu, nawet o heroizmie.

[Dla chcącego nie ma nic trudnego. O rośliny dzisiaj łatwo, o nabycie odpowiedniej wiedzy również - świadczy o tym chociażby Twoja tutaj obecność ][/quote]

Tylko ja mam taki problem, że chociaż dużo się uczę różnych rzeczy, to potem zaledwie część wprowadzam w czyn, czasem niewielką część. Jestem pod tym względem niesystematyczny i niezdyscyplinowany. Nie dotyczy to jednak w tym mieszkaniu kaktusów i kwiatów balkonowych, gdzie staram się postępować zgodnie z zaleceniami. Ale mieszkam tu dopiero niewiele ponad 2 lata.

Podzielę się bardziej ogólną refleksją. Zależało mi, żeby zarejestrować się na tym forum, bo przerażała mnie choroba większości moich kaktusów i szukałem skutecznej rady oraz rozpoznania samej choroby. Zarejestrowałem się tu z ogromnym trudem. No jestem... Odpowiedzi, jaka to choroba i jak konkretnie ją zwalczyć, nie znalazłem. Natomiast pod wpływem innych tematów, rozmowy z Tobą (bo jednak nikt inny tutaj się nie odezwał dotąd  :(  :(  :(  ), pod wpływem oglądania zdjęć - odżywa we mnie dawny apetyt na kaktusy, który charakteryzował mnie w młodości. Jeżeli mu ulegnę, to jednak muszę to zrobić pod kontrolą i umiarkowanie. Mierząc siły na zamiary. Ilość miejsca na kaktusy. Warunki (zimowanie, nasłonecznienie z okien). Mój czas i święta cierpliwość wobec marnych rezultatów i chorób. To są właśnie te ograniczenia.
Dodam, że bardzo cenię te Nasze rozmowy, to, że trafiłem na takiego specjalistę, z takim doświadczeniem. To wartościowsze niż tłum niewiele wiedzących amatorów, którzy by zasypywali mnie swoimi domysłami o tym, co powinienem zrobić.

Cytuj
To Echinokaktus grusonii, piękna, ogromna roślina.

Nawet po krótkim, niedokładnym opisie nazwałeś kaktusa. Sprawdziłem w Google i zgadza się! To ten. Miał niezbyt długie ciernie, za to dość grube. Te z krótszymi cierniami bardziej mi się podobają, bo widać spod nich więcej samego zielonego kaktusa. Tam w ogrodzie botanicznym rosło kilka takich wielkich kul obok siebie. Chciałbym mieć chociaż jedną taką w domu, ale w domowych warunkach zapewne nigdy nie osiągnęłaby takiego rozmiaru. Czy one kwitną?

Jeżeli chodzi o sprowadzanie z zagranicy rzadkich gatunków, ja bym się chyba na to nie pisał. Za bardzo by mnie bolało, gdyby mi potem kolejno marniały. A domyślam się, że skoro są rzadkie, to mogą mieć większe wymagania w uprawie, mogą być trudniejsze. Z przeglądanych przeze mnie (zaledwie kilku) książek wynika, że te unikaty nie zawsze też są najładniejsze.

Jeszcze słowo o własnym domu. Moje marzenia o nim nadal pozostają w sferze planów, mimo że w tym roku skończyłem 50 lat. Wynika to z mojego ciągłego poszukiwania spokoju do pracy naukowej, bo ponad 80% pracy w naszym zawodzie to praca naukowa wykonywana w domu, w moim przypadku najwięcej po nocach. Tymczasem miałem dotąd wyjątkowego pecha pod względem hałasu po sąsiedzku i innych, gorszych uciążliwości. To historia na długą opowieść, wcale nie związaną z kaktusami. Powiem tylko tyle, że po latach bolesnych doświadczeń, kiedy wreszcie sprzedawałem kawalerkę w bloku 10-piętrowym z dużej płyty, poszukiwałem mieszkania wyłącznie w starej kamienicy (grube ściany, grube sufity). W Rzeszowie bardzo mało było takich ofert - wtedy między 4 a 5. Wybrałem, kupiłem, poświęciłem dokładnie cały majątek. I co się okazało? Mieszkanie bardzo ładne, ale za oknami po nocach dzieje się piekło! Niewielki skwer, ławki, brak w nim latarni - to główna melina pijanej młodzieży, która od wczesnej wiosny do późnej jesieni schodzi się tutaj i całe noce hałasuje. Skwer jest pod samymi moimi oknami, a całe mieszkanie wychodzi na jedną stronę. Jestem wykończony nerwowo. Coraz poważniej myślę o sprzedaży tego mieszkania - i teraz pozostanie już tylko dom wolnostojący. W samym Rzeszowie ceny kosmiczne, więc pewnie na peryferiach miasta, a że nie zrobiłem do tej pory prawa jazdy, wyobrażam sobie, jakie pojawią się nowe trudności - w zamian za spokój. Żeby nie wykorzystywać forum kaktusowego do takich opowieści, dodam na koniec, że moje kaktusy dużo by skorzystały na takiej przeprowadzce. Oczywiście zwróciłbym uwagę przed kupnem, żeby dom nie stał w cieniu.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2047
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1198 dnia: Kwiecień 02, 2020, 18:38:55 »
Cieszy mnie że po długim okresie stagnacji na Forum PTMK ktoś tutaj pisze coś więcej niż zdawkową prośbę o poradę. Ja wiem, że do pełnego zaawansowania Ci sporo brakuje ale już sam fakt że chcesz coś z tym zrobić, zlikwidować przyczyny z powodu których cierpią Twoje rośliny wystawia Ci dobrą ocenę. Oby tak dalej.  :)

Cytuj
Conrad napisał(a):
(...) ja do tej pory byłem niemal pewien, że masz dom z ogródkiem - taki dom przynajmniej dwukondygnacyjny, gdzie kilka pokoi można poświęcić na zimowanie kaktusów
Ubawiłem się nieźle - i ja i żona. Domek z ogródkiem, dobre sobie...  ;D

Cytuj
Jeżeli jednak wszystko rozgrywa się w mieszkaniu w bloku, to można już mówić o poświęceniu, nawet o heroizmie.
Heroizm to zbyt wielkie słowo jednak przyznać muszę, że naprawdę trzeba się wiele gimnastykować aby tą dość dużą ilość roślin przezimować, przenieść na letnie stanowisko, potem na zimowe i znów na letnie w następnym sezonie... Ale wciąż daję radę - teraz z nieocenioną pomocą żony bo dzieci już dawno z domu wyemigrowały w daleki świat.

Cytuj
Natomiast pod wpływem innych tematów, rozmowy z Tobą (bo jednak nikt inny tutaj się nie odezwał dotąd  :(  :(  :(  ), pod wpływem oglądania zdjęć - odżywa we mnie dawny apetyt na kaktusy, który charakteryzował mnie w młodości. Jeżeli mu ulegnę, to jednak muszę to zrobić pod kontrolą i umiarkowanie. Mierząc siły na zamiary. Ilość miejsca na kaktusy. Warunki (zimowanie, nasłonecznienie z okien).
Powoli, nic na siłę. Jeśli poczujesz że dojrzałeś do decyzji o powiększeniu kolekcji to oczywiście pomogę Ci w różnych kwestiach, też dobrać rośliny etc.

Cytuj
(Echinokaktus grusonii) Nawet po krótkim, niedokładnym opisie nazwałeś kaktusa. Sprawdziłem w Google i zgadza się! To ten. Miał niezbyt długie ciernie, za to dość grube. Te z krótszymi cierniami bardziej mi się podobają, bo widać spod nich więcej samego zielonego kaktusa. Tam w ogrodzie botanicznym rosło kilka takich wielkich kul obok siebie. Chciałbym mieć chociaż jedną taką w domu, ale w domowych warunkach zapewne nigdy nie osiągnęłaby takiego rozmiaru. Czy one kwitną?
Napiszę tak: cieszę się że mnie dobrze oceniasz jako specjalistę w dziedzinach o których dyskutujemy bo nieskromnie pisząc coś o tym wiem. Natomiast w temacie o którym obecnie piszesz to mógłby Ci pomóc bardziej zaawansowany kaktusowy pierwszoklasista. To jest chyba najbardziej znany kaktus na świecie (no może poza saguaro = Carnegiea gigantea, symbol stanu Arizona) i każdy go zna.
Można go kupić cyklicznie w każdym markecie czy kwiaciarni, w różnych wielkościach - jest nie do pomylenia z niczym innym.
Czy kwitnie? Oczywiście tak. Jednak nie na parapecie, rekordowy okaz jeśli dobrze pamiętam miał 3m średnicy!! Roślina pierwszy raz zakwita po osiągnięciu około 50 cm średnicy, czyli po mniej więcej 20 latach uprawy W DOBRYCH WARUNKACH! W uprawie jego średnica może wynieść aż 1m średnicy, jednak to zdarza się rzadko. Najczęściej kupuje się egzemplarze 10-20-25 cm średnicy, które bardzo powoli rosną.
Nie polecam, na tej powierzchni którą zajmuje można hodować kilkanaście a nawet kilkadziesiąt mniejszych roślin które ślicznie nam będą kwitły co roku.

Cytuj
Jeżeli chodzi o sprowadzanie z zagranicy rzadkich gatunków, ja bym się chyba na to nie pisał. Za bardzo by mnie bolało, gdyby mi potem kolejno marniały. A domyślam się, że skoro są rzadkie, to mogą mieć większe wymagania w uprawie, mogą być trudniejsze. Z przeglądanych przeze mnie (zaledwie kilku) książek wynika, że te unikaty nie zawsze też są najładniejsze.
Zacznę od końca. Nikt nie mówi czy nie pisze że to co unikatowe, rzadko spotykane i drogie musi być piękne. Absolutnie nie - dlatego właśnie jest cenne że rzadko spotykane, trudne w uprawie i (czasem) bardzo brzydkie.  ;)

Wydaje się że nie trzeba kupować koniecznie roślin za granicą aby mieć ładne rośliny na parapecie czy w szklarni. W kraju jest dużo hodowców którzy sprzedają czy w inny sposób rozprowadzają swoje nadwyżki roślin. Ot, choćby na dorocznych Wystawach Kaktusów i Sukulentów w Oddziałach PTMK.
Są też sklepy stacjonarne i internetowe które oferują duży wybór roślin - czyli do wyboru i do koloru. Zakupy za granicą są dla zaawansowanych oraz koneserów i wtedy kiedy dysponując sporą gotówką potrzebujesz czegoś specjalnego, czego nie można dostać na naszym polskim podwórku

Poczytałem o Twoich perypetiach mieszkaniowych. Cóż, życie. Na całe szczęście ja mieszkam na prowincji, do tego na końcu miasta i tutaj jest spokojnie.
Co do wyboru ewentualnego nowego locum to napiszę może tylko że znam kolegów kaktusiarzy którzy wybór mieszkania w bloku ZACZYNALI zwracając głównie uwagę na usytuowanie okien względem słońca oraz wielkości balkonu gwarantującego jakąś namiastkę hodowli.  :))
Dziwne? Tutaj nie.  ;)

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Henryk: Moje kaktusy i sukulenty.
« Odpowiedź #1199 dnia: Kwiecień 04, 2020, 22:13:07 »
Witam znowu. Nie piszę za bardzo regularnie, bo jestem przeciążony pracami studentów. Nauczanie przez internet, a zwłaszcza sprawdzanie potem pisemnych odpowiedzi, komentowanie każdej i wysyłanie studentowi, jest pracochłonne. Mam prawie 70 osób, w tym seminarium magisterskie przed obronami.

Na forum ogrodniczym jestem pod nickiem Visionner. Tam również zamieściłem post o chorobie kaktusa (Selenicereus) i te same zdjęcia, ale je zignorowano. Logowałem się przed chwilą i widziałem, że zainteresowano się nowszymi cudzymi problemami, zatem mój już spada tam do lamusa.

 
Cytuj
Cieszy mnie że po długim okresie stagnacji na Forum PTMK ktoś tutaj pisze coś więcej niż zdawkową prośbę o poradę.

No tak, piszę o różnych sprawach, na szczęście w większości związanych z kaktusami. Ale nie wiem, czy nie powinienem się trochę krępować, bo jednak to jest forum publiczne, Twój wątek bardzo często odwiedzany, popularny, a ja piszę tak, jakbym korespondował w prywatnych mailach. To, o czym teraz piszę, też każdy może czytać i się podśmiechiwać.

Echinokaktus grusonii - naiwne pytania nieraz zadaję zamiast samemu sprawdzić. Oczywiście zaraz po wysłaniu poprzedniego postu znalazłem w internecie zdjęcia tych kul z żółtymi kwiatkami. Nie wiedziałem też, że jest to gatunek aż tak do znudzenia pospolity. Chyba będę musiał z niego zrezygnować, bo mam już tyle lat, że nie zdążę się nacieszyć prawdziwie dużą kulą - oczywiście gdybym mieszkał w osobnym domu i miał na nią miejsce.

Cytuj
W kraju jest dużo hodowców którzy sprzedają czy w inny sposób rozprowadzają swoje nadwyżki roślin. Ot, choćby na dorocznych Wystawach Kaktusów i Sukulentów w Oddziałach PTMK.

Czy w Rzeszowie działa jakaś komórka ("partyjna"  ;) ) związana z kaktusami? Znowu mogę sprawdzić w internecie, a pytam. Ale nieraz w internecie jest jakaś stara strona, od lat  nieaktualna.

Co poza tym u kaktusów słychać... Przesadziłem tego chorego zygokaktusa, o którym jest osobny wątek. Zobaczymy.

Jeżeli pisałem o uciążliwości lokalizacji mojego obecnego mieszkania i o hałasach po nocach, to muszę uczciwie podkreślić, że teraz z powodu ograniczeń spowodowanych epidemią nareszcie w nocy jest cicho! Jak tu mieszkam prawie 2 i pół roku, tak nie pamiętam, żeby kiedy była taka cisza jak teraz. Uciekam do obowiązków.