Hej, moje przygotowania skonczyly sie na zadymieniu calej nowej szklarni, chyba jakas klatwa kaktusowa nademna wisi

...
Zaczelam nowa prace wiec moj Gary podjal sie pilnowania kaktusow przed przymrozkiem, oczywiscie u nas zadko temp. spada ponizej 0 ,ale ostatnio o dziwo bylo male ochlodzenie , wiec Garnek martwiac sie o moje malenstwa poszedl zapalic maly piecyk, po jakiejs godzinie patrzy przez okno a w szklarni nie ma zadnego swiatelka czyli ogien zgasl, wiec poszedl sprawdzic co sie stalo jak wyszedl ze szklarni to wygladal jak czarny diabel, wszystko czarne , polki, kaktusy, nawet jedzenie dla zolwi

!
Wczoraj z placzem mylam wszystko co sie dalo , ale moja piekna czysciotka nowa szklarnia juz nie wyglada tak samo

, oczywiscie nie byla to niczyja wina , bo takie rzeczy sie zdazaja tylko czemu akurat mi, bo albo sztormy, albo ulewy a teraz dym...!!! No kurcze