Hi-Media

Autor Wątek: Szczepienie: konieczność czy ostateczność  (Przeczytany 5259 razy)

nuszka007

  • Moderator
  • Kolekcjoner
  • *****
  • Wiadomości: 72
  • Reputacja: 6
    • Zobacz profil
Szczepienie: konieczność czy ostateczność
« dnia: Sierpień 29, 2009, 16:27:57 »
Kolejny temat z serii obowiązkowych :P Ostatnimi czasy bawię się w szczepienie na Pereskiopsis, szczepię siewki rzecz jasna ;)

Oficjalne forum Polskiego Towarzystwa Miłośników Kaktusów

Szczepienie: konieczność czy ostateczność
« dnia: Sierpień 29, 2009, 16:27:57 »

prhz

  • Twój admin
  • Członek PTMK
  • Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 276
  • Reputacja: 9
    • Zobacz profil
Odp: Szczepienie: konieczność czy ostateczność
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 29, 2009, 17:07:49 »
Też zacząłem ostatnio bawić się w szczepienie. Osobiście szczepie starsze egzemplarze. Moim zdaniem najlepszą podkładka jest cereus. A wy jak uważacie??

nuszka007

  • Moderator
  • Kolekcjoner
  • *****
  • Wiadomości: 72
  • Reputacja: 6
    • Zobacz profil
Odp: Szczepienie: konieczność czy ostateczność
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 29, 2009, 18:59:22 »
Nie mam zdania, ale wydaje się, że wszystko zależy od zrazu. Jedni zachwalają Echinopsis, drudzy Opuntia. Ja mogę tylko polecić badyla do siewek, jak na razie.

Eugen

  • Moderator
  • Hodowca
  • *****
  • Wiadomości: 486
  • Reputacja: 16
    • Zobacz profil
Odp: Szczepienie: konieczność czy ostateczność
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 16, 2009, 16:45:11 »
Szczepić czy nie szczepić oto jest pytanie.

Zaczynam patytecznie, ale osobiście nie jestem zwolennikiem szczepien i nie jest to dla mnie problem. Zajmuję się kaktusami na tyle długo, że wiele "nowości w uprawach zaliczyłem", (nie wspominając o nazewnictwie), ale widzę uprawia się bez specjalnych problemów  na własnych korzeniach kaktusy które miały być zbyt trudne aby je posiadać na własnych korzeniach w kolekcji.
Neogomesia - Ariocarpus tego przykładem wręcz modelowym. Oczywiście częściej  spotyka się w kolekcjach szczepińce, ale też i sporo prawych na swoich rzepach jakie im natura dała.
Nie jest to tylko sprawa ambicjonalna, ale popatrzeć wystarczy na pokrój szczeponych. Widziałem zaszczepione Yavie, długie na 5 cm, istna parodia rośliny rosnącej w naturze, popatrzeć na Szczepione kapuchy Ariocarpus kotschoubeyanus i płaskie medaliony z własną rzepą, rosną wolno, wymagają starania ale jaki efekt i satysfakcja dla kolekcjonera.
Rozumię szczepienie bezchlorofilowe czy dla ratowania roślin zagrożonych, czy pozyskaniem roslin z nasion które pozyskało się w pare sztuk a cymes to nad cymesy i żal utracić.
Jeden z moich czeskich kolegów szczepi praktycznie wszystko, osiągi ma mistrzowskie. Jest uznanym ratownikiem w sytuacjach jak pisałem powyżej. Jego jestem w stanie zrozumieć, mówi - mam lat sporo i czasu mi pozostało niewiele, chcąc jeszcze zobaczć kwiaty na swoich kaktusach muszę szczepić. Jest on świadom deformacji jakim ulegają szczepieńce, i aby zminimalizować deformacje eksperymentował wiele z różnymi podkładkami, sporo szczepi np. na Mammillariach (nie deformują tak mocno),
Ale czy my musimy, może więcej starania, wiedzy o uprawie z nie łatwizny na Echinosisie, Opunti, Cereusie czy Pereskiopsisie

Zgred Eugen
« Ostatnia zmiana: Listopad 16, 2009, 18:01:58 wysłana przez Eugen »