Hi-Media

Autor Wątek: Nieudane zimowanie - dlaczego?  (Przeczytany 442 razy)

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Nieudane zimowanie - dlaczego?
« dnia: Marzec 23, 2020, 00:48:59 »
Zacznę od tego, że długie lata mieszkałem w jednopokojowej kawalerce, gdzie kaktusy nie miały warunków na zimowanie z powodu wysokiej temperatury w mieszkaniu. Nie dało się niczego wystawić na klatkę schodową, o piwnicy szkoda pisać. Od 2017 r. mieszkam w mieszkaniu 3-pokojowym. Przedostatniej zimy postanowiłem wreszcie odpowiednio potraktować moje kaktusy (wszystkie z kawalerki) - poświęciłem osobny pokój. Robiłem stopniowo coraz niższą temperaturę, ograniczałem podlewanie. W listopadzie przestały być podlewane, zestawiłem z parapetów na podłogę, by ograniczyć światło. Temperatura w pokoju była stale ok. 10-11 stopni. Bardziej obniżyć nie można, bo automatycznie włączają się kaloryfery ustawione na zero i wyrównują.
Czytałem w różnych kaktusowych źródłach, że po prawidłowym zimowaniu doczekam się kwiatów (z tych, które kwitną). W marcu zacząłem spryskiwać je mgiełką wodną, postawiłem na parapetach. A potem stopniowo podlewałem - bardzo stopniowo. W maju już śmiało. Jaki był efekt? Opłakany. Zabiedzone zimą rośliny aż do czerwca się wybudzały, choć już maj był słoneczny i bardzo ciepły (dwa lata temu). Opuncje pomarszczyły jęzory i zwiędłe pokładły się. Podnosiły się aż do lata. Żaden nie zakwitł. Dlaczego? Gdzie popełniłem błąd?
W tym roku mają łagodniejsze zimowanie - temperatura 10-11, ale stoją na parapetach i raz na 2-3 tygodnie dostają troszeczkę wody. Skoro i tak nie zakwitną, to niech przynajmniej nie marnieją. Opuncje dotąd trzymają się na stojąco.

Oficjalne forum Polskiego Towarzystwa Miłośników Kaktusów

Nieudane zimowanie - dlaczego?
« dnia: Marzec 23, 2020, 00:48:59 »

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2049
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 23, 2020, 16:36:28 »
Dlaczego zdejmowałeś rośliny z parapetów? Zimowanie w ciemnościach jest niewskazane a jedynie dopuszczalne jak nie ma innej możliwości. Przecież w naturze nikt im "światła" nie gasi...

Nie napisałeś jakie masz rośliny, konkretne rodzaje czy gatunki. 10-11 stopni to za ciepło dla większości roślin wyjąwszy te ciepłolubne jak melokaktusy, dyskokaktusy czy nototokakusy etc. W tak wysokiej temperaturze i jeszcze w słońcu jest stosunkowo ciepło i lekkie, okresowe podlewanie jakie tej zimy im zafundowałeś nie szkodzi a pomaga. W starej literaturze kaktusowej lekkie podlanie zimą było polecane!

Opuncje nie dziwię się że mogły to bardzo źle znieść - a może one są z tych mrozoodpornych?

Do tego zbyt późno zaczynasz rośliny podlewać. Jak mają ok. 10-12 stopni i słońce zza okna w godzinach południowych spokojnie możesz rozpoczynać podlewanie w końcu marca - początek kwietnia. Dla mnie jest to powód dla którego tak wyglądają i tak kwitną jak opisujesz.

Trzymam kciuki aby w tym sezonie Twoje (starsze już o rok!) rośliny wyglądały dobrze i zakwitły. Dobrze by było bo jak widzę naprawdę się starasz.

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 24, 2020, 01:28:52 »
Dzięki za kolejną odpowiedź. Podziwiam Twoją pracowitość na forum. Spieszysz z odpowiedzią wszystkim, których posty się pojawiają - przynajmniej te, które ja zauważyłem.

Tak jak pisałem, nie mam możliwości, by obniżyć kaktusom temperaturę poniżej 10 stopni, bo kaloryfer włącza się i dogrzewa. Tej zimy zresztą miały jeszcze troszkę cieplej.
Jakie mam gatunki - to dla mnie trudne pytanie. Kaktusy zacząłem gromadzić już w podstawówce. W czasie liceum miałem blisko 80 gatunków, ale potem przyszły studia, akademik i prawie się skończyło. Kiedyś znałem też nazwy posiadanych gatunków (może nie wszystkich). Teraz mam 50 lat, duży sentyment do kaktusów, ale mam ich z 15 gatunków (z wilczomleczami) i nie pamiętam nazw większości. Jesienią przed zimowaniem szukałem w moich książkach nazw i podpisywałem doniczki, bo chciałem sprawdzić, które są ciepłolubne. Te miały zimować w małym pokoju, cieplejszym. Pozostałe w dużym, gdzie było 10 stopni. Karteczki z nazwami gatunków gdzieś mi poginęły.
Mam m.in. Selenicereus grandiflorus, Rhipsalis - chyba cereuscula, bo najbardziej do takiego podobny, opuntia microdasys i jeszcze dwie opuncje, w tym jedna taka najczęściej spotykana w domach, wilczomlecz trójżebrowy, Euforbia submammilaris i jeszcze dwa gatunki euforbii, zygokaktus, z sukulentów niebędących kaktusami - echeveria subrigida (lub aeoniium haworthii, podobne są), aloes tygrysi, który całkiem usechł u podnóża, przesadzony może się ukorzeni, Jeszcze gasteria verrucosa (spisuję z książek, w których szukam odpowiednich zdjęć), Euforbia Hermentiana (najwyższy okaz), Euforbia cactus, Euforbia semperflorens ies. Chyba znalazłem wszystkie euforbie. Jeszcze kilka kaktusów, których tu nie nazwałem. Musiałbym zrobić zdjęcia.

Dlaczego zdejmowałem rok temu z parapetów? Bo wyczytałem w internecie, ale też w jednej czy dwóch książkach o kaktusach, że jeśli przez ileś miesięcy one nie mają wody, to trzeba mocno ograniczyć światło, by nie wypuszczały bladych, zniekształconych pędów. Podawano tam przykłady, jak to niektórzy wysadzają kaktusy z doniczek, owijają w papier i znoszą do ciemnej piwnicy. Takie zimowanie wydawało mi się bardzo drastyczne. Więc tylko zestawiłem z parapetów. A w tym roku wszystkie zostały na oknach.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2049
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 24, 2020, 17:41:23 »
Cytuj
Conrad napisał(a):
Podziwiam Twoją pracowitość na forum. Spieszysz z odpowiedzią wszystkim, których posty się pojawiają - przynajmniej te, które ja zauważyłem.

Trochę to nie tak.
W swoim czasie, dawno temu na jednym z Walnych Zjazdów PTMK gdzie jestem Delegatem dałem się wrobić jak przysłowiowy królik Roger i zgodziłem się tutaj rezydować oraz pomagać ludziom. Dobrze chociaż, że nie zgodziłem się na Moderatora...
Ponieważ zaś jestem człowiekiem słownym i tzw. starej daty słowa dotrzymałem chociaż inni Koledzy, którzy mnie do tego obligowali i którym miałem służyć tylko pomocą tutaj od dawna nie bywają - lub co najwyżej bywają okresowo. No, pewnie mam mniej obowiązków(?) i więcej cierpliwości(?) niż inni - w każdym razie póki co jestem i traktuję tutaj swoją obecność nie jako lans a jako pomoc. Mam doświadczenie i nieco czasu to niby dlaczego nie??
Zresztą jest to jedno z trzech Forum na których rezyduję i... czasem najmniej zajmujące.  :)

Teraz na temat.

Cytuj
(...) mam możliwości, by obniżyć kaktusom temperaturę poniżej 10 stopni, bo kaloryfer włącza się i dogrzewa. Tej zimy zresztą miały jeszcze troszkę cieplej.

Wystarczy całkiem kaloryfery zakręcić. W pomieszczeniu gdzie wokół wszystkie pomieszczenia są ogrzewane temperatura nie spadnie poniżej 8 stopni.

Cytuj
(...) Jakie mam gatunki - to dla mnie trudne pytanie. (...)  nie pamiętam nazw większości. (...) Karteczki z nazwami gatunków gdzieś mi poginęły.

To jest kłopot. Wbrew obiegowym opiniom kaktusy mają różne wymagania i chociaż znakomitą ich większość  można traktować podobnie to przecież nie wszystkie.
Ja hoduję obecnie (oprócz hybryd których mam najwięcej) TYLKO kaktusy Ameryki Południowej. To zawęża skalę problemu z ich uprawą i zimowaniem. Niejako wymusił to na mnie fakt, że po pierwsze dysponuję zachodnią wystawą co jest dużym minusem a dwa, że zimuję swoje rośliny w chłodnych a niektórzy twierdzą ekstremalnych temperaturach. Na najniższej półce dużego regału w zimie rzadko temperatura podnosi się powyżej 5-6 stopni, najczęściej zaś jest niższa. Nawet minusy nie są tam rzadkością. Obecnie nieco zmodernizowałem system ogrzewania i mam tam prócz kaloryfera CO dwa termowentylatory które włączają się okresowo, mimo to za ciepło ze względów oszczędnościowych to tam nie jest. Piszę o tym dlatego abyś zrozumiał skalę problemu oraz wiedział że innym też nie jest lekko.  ;)

Cytuj
Mam m.in. Selenicereus grandiflorus, Rhipsalis - chyba cereuscula, bo najbardziej do takiego podobny, opuntia microdasys i jeszcze dwie opuncje, w tym jedna taka najczęściej spotykana w domach, wilczomlecz trójżebrowy, Euforbia submammilaris i jeszcze dwa gatunki euforbii, zygokaktus, z sukulentów niebędących kaktusami - echeveria subrigida (lub aeoniium haworthii, podobne są), aloes tygrysi, który całkiem usechł u podnóża, przesadzony może się ukorzeni, Jeszcze gasteria verrucosa (spisuję z książek, w których szukam odpowiednich zdjęć), Euforbia Hermentiana (najwyższy okaz), Euforbia cactus, Euforbia semperflorens

To wszystko rośliny wybitnie ciepłolubne. WSZYSTKIE!
Potrzebują w zimie nie mniej niż 12 stopni. Naprawdę dziwi mnie dlaczego masz z nimi kłopoty - potrzebują dokładnie takiego zimowania jakie im zapewniasz.
Może to wina substratu? Może jest za mocny lub (chociaż to trudne) za bardzo ubogi? Być może je zbyt mało podlewasz w okresie wegetacji? A może słabo nawozisz? Jeśli były by zdrowe i mocne to w tych (dobrych!) warunkach rosły by doskonale i kwitły.

Cytuj
Dlaczego zdejmowałem rok temu z parapetów? Bo wyczytałem w internecie, ale też w jednej czy dwóch książkach o kaktusach, że jeśli przez ileś miesięcy one nie mają wody, to trzeba mocno ograniczyć światło, by nie wypuszczały bladych, zniekształconych pędów.

Nie! Nie o to chodziło. Tak się dzieje wtedy kiedy rośliny podlewasz a nie mają dostatecznie dużo słońca - co się oczywiście dzieje w zimie. Dlatego swoich roślin w zimie nie podlewamy. Jeśli rośliny zimujesz prawidłowo czyli sucho (lub prawie sucho) to absolutnie się nie odkształcą i pędów bladych nie wypuszczą. A nawet jeśli to co z tego? Wiosną je wytniesz zostawiając te zdrowe i po kłopocie.
Coś z tymi książkami jest nie tak... Lub czegoś nie doczytałeś lub opatrznie zrozumiałeś.

Tu napiszę może, że absolutnie nie aspiruję do miana alfy i omegi w dziedzinie hodowli kaktusów. Mam jednak 40 lat doświadczenia z tymi roślinami, naprawdę dużą, liczącą kilkadziesiąt pozycji bibliotekę kaktusową (+ kilka razy tyle czasopism) a do tego od lat mam kontakt osobisty i elektroniczny z mnóstwem ludzi z których niektórzy mają prawdopodobnie dużo większą wiedzę niż ja.
Myślę, że w tak prostych sprawach o których piszemy możesz mi spokojnie zaufać.  :) O czymś też świadczą te gwiazdki przy moim nicku na tym Forum - dodają je ludzie którym pomogłem.  :D

Bardzo bym chciał aby udało mi się pomóc również Tobie. Wydaje się to być prawdopodobne bo jesteś jak widzę żądny wiedzy i nauczalny - autentycznie chcesz pomóc swoim ulubieńcom. Takich właśnie hodowców lubię!  :D

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 24, 2020, 21:38:39 »
Wdzięczny jestem za tak obszerną odpowiedź. Zanim udało mi się zarejestrować na tym forum (jak pisałem, z wielkim trudem), przeglądałem je i niepokoiło mnie, że różne cudze posty dopiero po wielu dniach doczekiwały się reakcji, a bywały też takie, na które pies z kulawą nogą nie zajrzał. Teraz z zadowoleniem obserwuję na własnym przykładzie kontakty na bieżąco. Jakiś tydzień przed rejestracją na Naszych Kaktusach zarejestrowałem się na forumogrodnicze.pl i tam w dziale o kaktusach opisywałem swoje problemy i wrzucałem zdjęcia. Ostatnio ktoś mnie pytał, czy podlewałem je środkiem grzybobójczym. Nie podlewałem. Jedynie spryskiwałem miedzianem50, co raczej nie pomogło. Zalecono mi kupić Previcur i nim podlewać. Co Ty sądzisz o tym preparacie?
Ja podlewam jedynie w okresie wegetacji "superkoncentratem Planta Vit. Nawóz do kaktusów i sukulentów" w proporcji 1 ml tej odżywki na 1 l wody. To chyba dość pospolity specyfik...

Kaloryfery zakręcam do zera, do końca. Tak jak pisałem, problem w moim mieszkaniu (i w innych też) jest taki, że kiedy temperatura spada poniżej 10 stopni, kaloryfery zakręcone same zaczynają grzać, by podnieść temperaturę do tych 10 stopni w pokoju. Jeżeli temperatura wynosi np. 9 stopni, kaloryfery robią się jedynie ciepłe, jeśli nagle spadnie do 7 stopni, kaloryfery są gorące. Jeśli w otoczeniu temp. podniesie się do 10 stopni, one stygną. Jeśli spadnie, znów grzeją. Nie mam na to wpływu. Są cały czas zakręcone. Taki mamy system grzewczy w Rzeszowie. Kiedy mieszkałem wcześniej w kawalerce w innej dzielnicy, było to samo. Dlatego nie mam jak zimować kaktusów w niższej temperaturze.

Gatunki moich kaktusów - nie nazwałem każdego. Może niektóre są zimnolubne, nie wiem. Późniejszą wiosną, jak poprzestawiam na letnie stanowiska (zmienię parapety), porobię tym pozostałym zdjęcia i wrzucę na forum z prośbą o określenie gatunku. Teraz nie chcę ich wyciągać razem z doniczkami, bo są ciasno upakowane na parapetach, pędy zachodzą prawie na siebie, wzajemnie zahaczają itp.

Jeszcze o podłożu wspomnę. Przesadzę te, które ileś lat rosną w jednej ziemi, w dodatku takiej z niedużą domieszką piasku i chyba bez żwiru. Półtora roku temu część przesadziłem, a podłoże przygotowałem następujące: 1/3 ziemi ogrodniczej (ta do kaktusów ma dość podobną strukturę, tylko trochę w niej keramzytu - jak porównywałem, więc taniej jest dodać więcej żwirku i piasku do ogrodniczej), dalej - ok. 1/3 piasku i 1/3 żwirku. Żwirek - z pewnym trudem znalazłem w pobliżu rzeki, wybierałem drobny, usunąłem wszelkie śmieci. Piasek - z tym było gorzej. Nie znalazłem takiego bardziej gruboziarnistego, który byłby bardziej przepuszczalny. Musiałem wziąć zwykły drobny z piaskownicy, w domu dokładnie wyczyścić. Po wymieszaniu zauważyłem, że piasek trochę hamuje wsiąkanie wody, tzn. woda wchodzi dłużej niż w zwykłą ziemię. Na dnie doniczek jest drenaż zrobiony ręcznie z kawałeczków styropianu. Piszę o tym szczegółowo, by się upewnić, czy takie podłoże jest do przyjęcia.
Ja od bardzo dawna lubię kaktusy, ale do 2017 r. nie uprawiałem ich zgodnie z wymogami.

Myślę, że jak się bardziej zadomowię na forum i więcej się dowiem, wtedy już nie będę o wszystko pytał i wypisywał tylu szczegółów.

Na koniec dodam, że masz imponującą bibliotekę kaktusową. Ja co prawda mam w domu wielki księgozbiór (obecnie ponad 6 i pół tysiąca książek), ale o kaktusach tylko 6 tytułów.

Mam jeszcze chorego zygokaktusa, ale to inna choroba, nie plamy. Napiszę o nim osobny post. Może łatwo będzie znaleźć radę.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2049
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 25, 2020, 17:02:50 »
Cytuj
Conrad napisał(a):
Zanim udało mi się zarejestrować na tym forum (...) przeglądałem je i niepokoiło mnie, że różne cudze posty dopiero po wielu dniach doczekiwały się reakcji, a bywały też takie, na które pies z kulawą nogą nie zajrzał. Teraz z zadowoleniem obserwuję na własnym przykładzie kontakty na bieżąco.
Wciąż pracuję zawodowo, do tego mam dużo spraw bieżących więc nie zawsze udaje mi się w miarę szybko odpisać. Do tego omnibusem kaktusowym nie jestem i na wszystkim się nie znam więc nie na wszystkie pytania potrafię odpowiedzieć. W niektórych tematach czekam aż ktoś inny odpowie i... zwykle się nikt nie odzywa.

Tu jednak się zaangażowałem, sytuacja w kraju jest taka jaka jest i czasu jest jakby więcej na siedzenie przy komputerze...

Cytuj
podlewam jedynie w okresie wegetacji "superkoncentratem Planta Vit. Nawóz do kaktusów i sukulentów" w proporcji 1 ml tej odżywki na 1 l wody.
Specyfik jak specyfik, stężenie słabe lub bardzo słabe. Jeszcze ważna jest częstotliwość podlewania pożywką - np. ja podlewam 2-3 razy w sezonie ale dość sporą ilością nawozu. Nie jednego, oczywiście - ważna jest przemienność.

Cytuj
Zalecono mi kupić Previcur i nim podlewać. Co Ty sądzisz o tym preparacie?
Jak wyżej. Znam inne, podobne, tańsze i (podobno) mniej skuteczne.
Nie mam tego typu problemów, u mnie choroba grzybowa się nie rozwija, jakoś tak potrafię przygotować podłoże. No i nie podlewam często, absolutnie nie! Moje rośliny dostają wodę tylko kilka raz w sezonie, hybrydy i haworcjie nieco częściej, sulkorebucje, rebucje etc. nieco rzadziej.
Kiedyś pamiętam wyczytałem w jakimś starym wydawnictwie, że na tego typu problemy likwiduje dodatek żużla - oczywiście już zlasowanego. I faktycznie dodaję żużel jako jeden ze składników swoje substratu.

Previcur stosowałem kiedyś jako oprysk przy okresowej chorobie grzybowej. Podlanie jak czytałem mocno wyjaławia glebę. No i drogo kosztuje - nawet w niewielkiej kolekcji kilka doniczek trzeba podlać i to dogłębnie. Ja bym w to nie wchodził.

Cytuj
(...) nie mam jak zimować kaktusów w niższej temperaturze.
Rośliny o których piszemy nie potrzebują chłodniejszego zimowania.

Cytuj
Jeszcze o podłożu wspomnę. (...)
Konieczny jest gruby piasek rzeczny - drobny zamula włośniki korzeni.
Nie masz skąd zdobyć? Nie potrzebujesz wiele do tej ilości roślin które zamierzasz przesadzać - zajdź do pierwszego lepszego sklepu akwarystycznego i zakupisz w ilości jakiej potrzebujesz.
Taki z piaskownicy raz, że niesie w sobie niebezpieczeństwo zanieczyszczeń (lubią się załatwiać w nich pieski i kotki) a dwa może zawierać sól którą w zimie posypuje się nawierzchnie. Absolutnie nie polecam!

Cytuj
(...) masz imponującą bibliotekę kaktusową. Ja co prawda mam w domu wielki księgozbiór (obecnie ponad 6 i pół tysiąca książek), ale o kaktusach tylko 6 tytułów.
Pewnie tylko kilka osób w kraju ma większą niż ja, napiszę nieskromnie. Ale tych kilku to prawdziwi potentaci w tym temacie.  ;)
Zawsze uważałem słowo pisane a do tego kiedyś nie było innej formy zdobycia wiedzy jak doczytanie o niej w literaturze. Zdarzyło mi się też w życiu popełnić kilka krótszych i dłuższych tekstów w czasopismach oraz naszym PTMK-owskim Świat Kaktusów. Ponieważ zaś nigdy nie byłem na stanowiskach gdzie kaktusy rosną więc musiałem posiłkować się tym co opisali bardziej bywali w świecie i mądrzejsi odemnie.
Mam bardzo dużą ilość książek o kaktusach i sukulentach, niestety w j. polskim wydanych jest tylko kilka(naście). Reszta we wszystkich językach świata od zachodu do wschodu. Trudno często doczytać ale jeśli się naprawdę chce to powoli można.

Rzeszów od Lublina nie tak daleko, zapraszamy na spotkania naszego Oddziału PTMK.  :)
Należą do nas ludzie z dużej części kraju - bliżej Ciebie ze Starachowic, Tarnobrzega, Stalowej Woli, dużo z Warszawy.
Można wymienić się doświadczeniami ale też wypożyczyć literaturę. Kiedyś było dużo chętnych na tą formę wiedzy, dziś w dobie Internetu już niewielu. Ale biblioteka Oddziałowa jest i to całkiem okazała!

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 26, 2020, 00:33:11 »
Odpiszę jednak trochę chaotycznie, bo nie umiem tak zacytować potrzebnego fragmentu postu i do niego dopasować odpowiedź.

Zacznę zupełnie od czego innego. Wczoraj w nocy wszedłem na forum do działu "Pochwalmy się" i pierwsze wątki były ozdobione zdjęciami Twoich kaktusów, zwłaszcza tych kwitnących (na czele parodie). Jakie to śliczności! I mam wrażenie, że parodie kolekcjonujesz pod kątem koloru kwiatu oraz jego budowy. Nie spodziewałem się, że jeden gatunek może wyzwalać w kwiatach aż tyle kolorów. Szczęśliwe muszą być te kaktusy, skoro tak się umieją odwdzięczyć.
Na marginesie: zwracam się per Ty, nie bacząc na wiek i inne względy, ale taka zasada dominuje na forach internetowych. Mam nadzieję, że jej nie nadużywam...

Słowo jeszcze o podłożu. Dzięki za ostrzeżenie w sprawie piasku z piaskownicy. Nie przyszłoby mi do głowy, że można go szukać w sklepach akwariowych. Nigdy nie miałem akwarium, nie wiedziałem, że na spód daje się tam grubszy piasek.
Natomiast drenaż ze styropianu robię z prostej oszczędności, zamiast kupować keramzyt czy temu podobne.  Z oszczędności poszukuję też w okolicach żwirku. Tych doniczek w domu trochę jest, a jeśli za każdy ruch, każdy gest w stronę kaktusów trzeba by płacić - i ona marnie się odwdzięczają - to staje się niezbyt opłacalne.

Odżywkę Planta Vit rozcieńczam w proporcjach zgodnych z opisem na opakowaniu. Jeżeli z powodu zastosowania silniejszej kaktusy miałyby lepiej rosnąć, bez wahania jestem gotów im to zapewnić. Tylko czy nie zaszkodzę? W sezonie dodaję ją prawie do każdego podlewania.

Dziękuję też za zaproszenie do Lublina na spotkanie PTMK. Istnieje pewne zagrożenie dla mnie, które może wyniknąć z angażowania się w środowisko miłośników kaktusów. Mianowicie - że znowu poczuję bakcyla jak w dzieciństwie i zapragnę mieć w domu dużo więcej kaktusów, choćby i ze sto gatunków. A na to trzeba wiele czasu, cierpliwości i zróżnicowanych warunków w domu, o co jest szczególnie trudno. A potem płacz, że kolejne roślinki giną... 

Piszesz o szacunku do słowa pisanego. Doskonale Cię rozumiem i popieram jako polonista, jako pracownik naukowy i dydaktyczny w miejscowym uniwersytecie (stąd taki domowy księgozbiór). W rozmowach z młodymi ludźmi toczę nieraz prawdziwe boje, by cierpliwie wykazywać wyższość słowa drukowanego i książek nad internetem i kulturą obrazkową. Jako autor kilku książek oraz kilkudziesięciu artykułów nie mógłbym twierdzić inaczej. I znowu się rozpisałem... To chyba moja słabość. Pozdrawiam.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2049
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 26, 2020, 16:20:15 »
Cytuj
Conrad napisał(a):
zwracam się per Ty, nie bacząc na wiek i inne względy, ale taka zasada dominuje na forach internetowych. Mam nadzieję, że jej nie nadużywam...
Oczywiście. Spokojnie, w necie praktycznie nie ma podziału ze względu na wiek. Może to i lepiej??  ;D

Cytuj
(...) nie umiem tak zacytować potrzebnego fragmentu postu i do niego dopasować odpowiedź.
Metodą kopiuj/wklej wybierasz potrzebny fragment fragment, zaznaczasz  i u góry (ponad ikonkami emotikonów) jest motyw z cytatem. Naciskasz i już masz jak trzeba.

Cytuj
(...) wszedłem na forum do działu "Pochwalmy się" i pierwsze wątki były ozdobione zdjęciami Twoich kaktusów, zwłaszcza tych kwitnących (na czele parodie). Jakie to śliczności! I mam wrażenie, że parodie kolekcjonujesz pod kątem koloru kwiatu oraz jego budowy. Nie spodziewałem się, że jeden gatunek może wyzwalać w kwiatach aż tyle kolorów. Szczęśliwe muszą być te kaktusy, skoro tak się umieją odwdzięczyć.
Jest sporo stron, sporo do oglądania. Moje zainteresowania i fotografie ewoluowały na przestrzeni tych kilku lat pobytu tutaj, widać to wyraźnie po roślinach - które pokazuję i jak je pokazuję.
Mam wrażenie że wystarczy na kilka wieczorów oglądania bo fotek robię sporo. Tzn. ja oraz żona która do południa fotografuje to czego bym nie widział po powrocie z pracy... Czyli czasem większość.  ;)

Parodie mają świetne, bajecznie kolorowe kwiaty. Jednak pasją ostatnich lat dla mnie są kwiaty echinopsisów hybr. oraz trichocereusów hybr. Tu dopiero jest paleta barw, do tego na kwiatach znacznie większych niż u parodii bo dochodzących do 20cm średnicy. Super to widoki i warto się nieco pomęczyć aby do nich doprowadzić.

Cytuj
Dzięki za ostrzeżenie w sprawie piasku z piaskownicy. Nie przyszłoby mi do głowy, że można go szukać w sklepach akwariowych.
Widzisz, sprawa niby oczywista a jak widać nie dla każdego. Dlatego piszę tak dokładnie bo a nuż komuś się te drobne szczegóły na coś przydadzą?

Cytuj
Odżywkę Planta Vit rozcieńczam w proporcjach zgodnych z opisem na opakowaniu. Jeżeli z powodu zastosowania silniejszej kaktusy miałyby lepiej rosnąć, bez wahania jestem gotów im to zapewnić. Tylko czy nie zaszkodzę? W sezonie dodaję ją prawie do każdego podlewania.
Może warto urozmaicić i kupić inną odżywkę? Może taką bardziej dedykowaną tylko kaktusom? Ja przemiennie stosuję różne odżywki ale generalnie trzymam się Kristalonu, tyle, że stosuję różne jego rodzaje.
Do każdego podlewania to przesada dokładać pożywkę. Nawet sukulenty mogą się wyciągać/wybujać. Dobrze więc, że stosujesz tak małe stężenie.
Pisałem - ja nawożę 1-2, maksymalnie 3x w sezonie.

Cytuj
Dziękuję też za zaproszenie do Lublina na spotkanie PTMK. Istnieje pewne zagrożenie dla mnie, które może wyniknąć z angażowania się w środowisko miłośników kaktusów.
Damy radę! Na uzależnienie od kaktusów lekarstwo wynaleźliśmy już dawno. To kolejne piękne, cudownie kwitnące okazy!  8)

Cytuj
Piszesz o szacunku do słowa pisanego. Doskonale Cię rozumiem i popieram jako polonista, jako pracownik naukowy i dydaktyczny w miejscowym uniwersytecie (...)
Ho, ho - wysokie progi, gdzie mi tam...  ???
Dobrze, że w temacie kaktusowym jestem stosunkowo mocny i mogę pomóc - inaczej kompleksy murowane...   ;)



Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 27, 2020, 11:40:07 »
Co za los! Wystarczyło, że wczoraj przeczytałem Twoje odpowiedzi i nie odpisałem od ręki, a już dzisiaj nie wyświetliło mi moich wątków. Aby szybko znaleźć swoje komentarze, klikam zawsze w ostatnie odpowiedzi na moje wątki. Na razie rozwijane są dwa - szkodniki i zimowanie. Ale jeżeli ktoś wypowiada się w kilkunastu, a nie odpisze od razu, to po ponownym logowaniu może mieć duży problem z odszukaniem tego właściwego. Forum jest przecież rozbudowane.

Cytuj
Ho, ho - wysokie progi, gdzie mi tam...  ???
Dobrze, że w temacie kaktusowym jestem stosunkowo mocny i mogę pomóc - inaczej kompleksy murowane...   

Wspomniałem o swoich książkach i pracy jedynie po to, by pokazać, że doskonale rozumiem i popieram Twój stosunek do słowa pisanego (i drukowanego). Usprawiedliwiam się na wszelki wypadek, bo wyczuwam żart w tej obawie przed kompleksami.

Co prawda wątek, do którego dokładam komentarze, jest o zimowaniu, a nie o przesadzaniu, ale wspomnę jeszcze o tym, zwłaszcza że jestem zdecydowany zgodnie z radami przesadzić niektóre moje kaktusy. Mimo najlepszych chęci obawiam się, że w najbliższym czasie (a może i dalszym) będzie to bardzo trudne. Z powodu koronawirusa w Rzeszowie niewiele sklepów jest czynnych, poza spożywczymi. Nie wiem, czy sklep akwariowy (kupno piasku) będzie otwarty. Powinienem dokupić też doniczki. Nawet wyprawa po żwirek na bulwary Wisłoka może być wyzwaniem wobec nakazów rządowych ograniczających wyjścia z domu do najbardziej koniecznych spraw. Przy czym to władza zdecydowała za nas, co jest dla nas konieczne. Jest wiosna i bardzo przydałoby się przesadzić rośliny w tym czasie. Ale nie wiadomo, jak długo potrwa pandemia. Na razie ciągle się rozwija i raczej będzie gorze, a nie lepiej.
Mimo to zapytam jeszcze o ten żwirek znad Wisłoka. Nasza rzeka jest bogata w ścieki. Żwirek leży co prawda ze 2-3 metry od koryta. Ale może nie wystarczy, że ja wyczyszczę żwirek z wszelkich śmieci? Może powinienem zalać go wrzątkiem? Czy warto?

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2049
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 27, 2020, 16:14:04 »
Cytuj
Conrad napisał(a):
Wystarczyło, że wczoraj przeczytałem Twoje odpowiedzi i nie odpisałem od ręki, a już dzisiaj nie wyświetliło mi moich wątków. Aby szybko znaleźć swoje komentarze, klikam zawsze w ostatnie odpowiedzi na moje wątki
Nie ma tak wielu aktywnych wątków. Wystarczy zapamiętać w którym sektorze się pisało...
Jeśli nie, u góry strony, na linijce logowania którą musisz wypełnić aby się zalogować na Forum jest linijka z tekstem: "Pokaż wiadomości od ostatniej wizyty". Klikasz i zaraz pokazują Ci się wszystkie odpowiedzi i co tam kto pokazał od czasu kiedy byłeś u nas ostatni raz. Proste.

Cytuj
(...) wyczuwam żart w tej obawie przed kompleksami
I słusznie, bo to żart. Dokąd nie pisze się nieprawdy bądź głupot nie ma się czego wstydzić. A za styl tutaj punktów nie ma.  ;)

Cytuj
(...) zapytam jeszcze o ten żwirek znad Wisłoka. Nasza rzeka jest bogata w ścieki. Żwirek leży co prawda ze 2-3 metry od koryta. Ale może nie wystarczy, że ja wyczyszczę żwirek z wszelkich śmieci? Może powinienem zalać go wrzątkiem? Czy warto?
Nie warto.
Jeśli inne sklepy są zamknięte to na pewno otwarte są te z materiałami do budowy domów. Tam można zaopatrzyć się w piasek różnej grubości oraz żwir czy żwirek w ilościach hurtowych oraz - jak się dobrze pogada - detalicznych. Tak kiedyś robiłem i Tobie polecam.

Nie polecam wyparzania, wygotowywania, wyjaławiania i czego tam jeszcze gleby czy komponentów w warunkach domowych. Poza uporczywie się utrzymującym smrodem w domu niczego dobrego nie uzyskasz - no, chyba że do wysiewu jest Ci potrzebna powiedzmy szklanka sterylnego piasku. Nigdy niczego takiego nie robiłem, nie robię i nie zamierzam robić. I - o dziwo! - wciąż coś u mnie rośnie i kwitnie...  ;D

Zresztą w jaki sposób miałbym przygotować substrat do ilości roślin którymi obecnie dysponuję to naprawdę nie mam pojęcia........ ::)

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 28, 2020, 23:51:57 »
Sklepy budowlane - to dobry pomysł. A co do ilości podłoża, aż tak dużo go na razie nie potrzebuję. Większość doniczek jest nieduża. A wszystkich między 35 a 40. Na pewno na wyparzanie żwiru szkoda by było któregokolwiek używanego garnka.
Wracając do uroków tego forum, cieszę się, że wymieniamy tutaj posty, bo oprócz Ciebie chyba nikt do tej pory nie zareagował na założone przeze mnie wątki. Z kolei na forum ogrodniczym jest inny minus. Tam nie zakłada się własnego, osobnego wątku, jeżeli podobny problem już istnieje, tylko trzeba znaleźć stosowny temat i wpisać swój problem. Zatem opisałem swoje zmartwienia w "Chorobach i szkodnikach kaktusów", drugi w przygotowaniu ich do zimy. Dopóki mój wpis był świeży, ktoś tam odpisał, coś powiedział. Ale szybko po mnie dopisał się ktoś inny ze swoim kaktusem i już tylko na najnowszy post były reakcje. Potem trzecia osoba i jej chory kaktus itd. Wystarczą 3-4 dni i człowiek przechodzi do archiwum albo niebytu. Już nawet tam się nie loguję. Chyba że zechcę pochwalić się swoją dichondrą argenteą, ale nie powinienem o niej pisać tutaj, "na kaktusach". Przezimowałem ją w pokoju bez obcinania, bez skracania, czego nikt nie praktykuje. Ma coraz więcej młodych odrostów. Ludzie wybałuszą oczy, kiedy w maju powieszę na balkonie dwie takie skrzynki z ponad półtorametrową rośliną - kiedy u innych będzie to czas malutkich sadzonek.
Dodam jeszcze - ale już na temat - że w mieszkaniu kaktusy walczą o światło z pelargoniami, które też zimuję. W sumie 23 skrzynki z czego w ok. 15 przeżyły, a też potrzebują słońca, światła. Na parapetach i pod drzwiami balkonowymi tłok nieopisany. Z podlewaniem jest gorzej niż z kontrolą biletów w nabitym ludźmi autobusie. Bluszcze, sansewiery i inne mają to szczęście, że mogą cały czas rosnąć w ciepłej sypialni i ciepłej kuchni.
Kończę, bo zagaduję i zaczynam snuć jakieś opowieści.
 

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2049
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 29, 2020, 09:16:25 »
Podrzuciłem pomysł o sklepach budowlanych bo to zawsze może się przydać. Im masz więcej roślin tym bardziej może się przydać...  :)

Pisałem wyżej jak to jest z odpisywaniem. Ostatnio również ja jestem bardziej mobilny w tym względzie bo ze względu na sytuację w kraju mam po prostu więcej czasu. To piszę praktycznie "od ręki". Koledzy i Koleżanki pewnie tylko zaglądają ale co mają pisać jak sprawa wydaje się być załatwiona?  ;)

Na FO również jestem, jednak koncentruję się bardziej na wątkach kaktusowych i swoim własnym który mam tam założony. Praktycznie identyczny jak tutaj, bo przecież więcej roślin i fotek nie mam.
Dużo więcej tam ludzi, stąd też więcej specjalistów i mimo wszystko można się wcześniej doczekać odpowiedzi. Trzeba po prostu cierpliwie pisać i czekać. I pisać w odpowiednich sekcjach bo to jest ważne!

Jeśli już sobie nieco gawędzimy to napiszę bo może nie dopatrzyłeś na moim wątku że również innych roślin jest u mnie sporo, ba, dużo.
Z sukulentów duże ilości haworcji, hoje też niemało, mnóstwo różnych kwiatków, kwiatuszków i pnączy... Tymi ostatnimi zajmuje się żona, to jej domena.
Miałem też 3 lata temu fazę na pelargonie - takie uznane, rzadko spotykane i nazwane. Niestety nie mam ich gdzie zimować i musiałem swoją przygodę z nimi dość szybko zakończyć.

Mam zamiłowanie do różnych roślin, nie tylko tych z cierniami. Ale dla tych przede wszystkim...
Np. dzisiaj za chwilę dodam na swoim wątku (Henryk moje kaktusy i sukulenty) kilka ciekawych wg. mnie echinopsisów hybr. Popatrz jeśli masz ochotę. Tam również możesz komentować czy dopytywać na tematy Cię interesujące. Tutaj mimo wszystko jest wątek tematyczny od którego dość daleko odchodzimy.
« Ostatnia zmiana: Marzec 29, 2020, 09:24:54 wysłana przez hen_s »

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 30, 2020, 20:59:45 »
Ja ostatnio nie odpisuję od ręki. Zasypali mnie studenci swoimi pisemnymi pracami, bo - podobnie jak inni pracownicy uniwersytetu - zdalnie prowadzę z nimi zajęcia i to, co się wcześniej mówiło, teraz trzeba pisać. A potem czytać i każdą rzecz komentować.
Żeby nie odchodzić całkiem od tematu, dodam, że moje kaktusy mają pełny dostęp do światła, nawet żaluzje całkiem podniesione - i podlewam je skromnie mniej więcej raz w tygodniu. Zaraz spróbuję znaleźć wątek, którym mi poleciłeś.

Co do forum ogrodniczego, nie wiem, czy na któryś problem mi nie odpisałeś (bo głównie pisał niejaki norbert76). Ale coś mi teraz świta.

Pelargonie mam raczej te pospolite, ale w zeszłym roku ślicznie mi ozdobiły balkon. Mam zdjęcia, ale tu ich przecież nie pokażę. A na ogrodniczym pewnie jest taki temat, tylko muszę poszukać.

hen_s

  • Członek PTMK
  • Super Hodowca
  • **********
  • Wiadomości: 2049
  • Reputacja: 28
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 31, 2020, 10:25:19 »
Cytuj
Conrad napisał(a):
(...) moje kaktusy mają pełny dostęp do światła, nawet żaluzje całkiem podniesione - i podlewam je skromnie mniej więcej raz w tygodniu
Doskonale. Niestety temperatury za oknem wciąż zimowe - u mnie rano -5 stopni - więc niczego wielkiego nie ma się co spodziewać.
W sumie to Twoi ulubieńcy mają lepiej niż moje biedactwa - już dostają wodę, mają pod dostatkiem światła... A u mnie wciąż zimno, kaktusy przystawione innymi, na odkryty balkon wyjść z nimi nie można.
Nic to - ciepło blisko i coraz bliżej!  :)

Conrad

  • Amator
  • *
  • Wiadomości: 25
  • Reputacja: 0
    • Zobacz profil
Odp: Nieudane zimowanie - dlaczego?
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 31, 2020, 23:33:01 »
Jaka u Ciebie jest przeszkoda, byś ustawił kaktusy najbliżej szyb okiennych, a także zaczął podlewać? U mnie mają mało miejsca - tylko trzy parapety i to krótkie, bo okna w starej kamienicy są wąskie a podłużne i wysokie, typowe dla kamienic. Na szczęście w miarę szerokie te parapety. Poświęciłem im dwa pokoje, a w trzecim śpię i jest za ciepło dla kaktusów. Przy drzwiach balkonowych na podłodze ubite gęsto skrzynki z pelargoniami, nad nimi jeszcze górują na dwóch wieżach z książek dwie dichondry. Tylko patrzeć, jak runą na pelargonie. Zresztą niepotrzebne robię Ci naiwne uwagi o stawianiu blisko szyby, skoro i tak Tobie rosną i kwitną znakomicie, a mi marnie.